szkodniki

6 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mszycach

6 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mszycach

W tym roku jest plaga mszyc. Z kim nie rozmawiam, ten narzeka na wyjątkowo uciążliwe w tym roku mszyce. Jasne, mamy też do kompletu wciornastki, mączliki, przędziorki i inne. Ale zdaje się, że królowa jest tylko jedna 😉

U mnie wyjątkowo obsiadły melona. Nie ma listka (ani pąka kwiatu) bez śladu tych szkodników. Przyznam, że już kilka razy miałam ochotę go po prostu wyrzucić. Ale póki co, testuję wszystkie znane mi (i nieznane) środki żeby się mszyc pozbyć. Coś tam działa, coś działa mniej, ale walka trwa. A dopóki walczysz, nie przegrałeś! 😀

Tak czy inaczej, wroga warto dobrze poznać 😉 Dlatego mam dzisiaj dla Was kilka ciekawostek o mszycach. Ciekawa jestem - czy to wszystko już wiedzieliście? Czy na poniższej liście będą jakieś nowe dla Was informacje?

1. Mszyce mają różne kolory

Najczęściej spotykamy mszyce zielone i czarne. U mnie na balkonie pojawiają się tylko zielone, a jeśli widzę czarne sztuki - to ze skrzydełkami. Mszyc jednak jest kilka tysięcy gatunków! Wśród nich znajdziecie mszyce pomarańczowe, żółte, różowe, białe, szare, a nawet czerwone!

2. Niektóre mszyce przenoszą swoje kolonie na inne rośliny

Jak wyżej wspomniałam, wśród kolonii mszyc znajdują się pojedyncze osobniki ze skrzydłami. Mają one na celu przeniesienie kolonii w inne miejsce, gdyż mszyce dzielą się na dwie grupy:
  • Takie, które całe swoje życie żerują na jednym gatunku (jednodomowe)
  • Oraz takie, które podjedzą sobie w jednym miejscu, a potem przenoszą się gdzie indziej 😉 (dwudomowe)
Przy czym warto też wiedzieć, że mszyce składają jaja tylko na jesień - łatwiej im w ten sposób przetrwać zimę. Z tych jaj wiosną wykluwa się pierwsze pokolenie - same samice! W czasie wiosny i lata mszyce nie potrzebują samców do rozmnażania. Samice rodzą kolejne samice - aż do jesieni. Wtedy pojawiają się samce, które zapładniają samice. Te z kolei składają jaja, które będą zimować aż do kolejnej wiosny. I cykl zostaje zamknięty.

Na poniższym zdjęciu najprawdopodobniej udało mi się uchwycić moment porodu 😉

Natomiast jeśli mamy do czynienia z mszycami dwudomowymi, to w międzyczasie pojawiają się wyżej wspomniane skrzydlate osobniki, które przenoszą kolonię na kolejnego roślinnego żywiciela. W dalszym ciągu jednak są to wyłącznie samice, które na nowej roślinie rodzą kolejne. Panowie potrzebni są tylko na jesień 😉

Niestety zła wiadomość jest taka, że najczęściej występujące mszyce dwudomowe, jako pierwszego żywiciela wybierają jakieś chwasty. A na żywiciela głównego przylatują do nas na balkon aby spędzić tam całą wiosnę i lato 😉 I dopiero na jesień pojawią się skrzydlate osobniki, które wrócą na pierwotny chwast aby tam złożyć jaja i przezimować. Dlatego (raczej) nie ma co czekać aż same znikną.

3. Mają kłująco - ssący aparat gębowy

A co to znaczy? To znaczy że wbijają się w liść, pąk lub łodygę i wysysają soki z wnętrza rośliny. Nie zjadają liści jak np gąsienice. A to z kolei ma przełożenie na nasze strategie walki. Otóż wszystkie szkodniki, które jedzą liście można otruć wprowadzając na liść jakąś substancję, która zareaguje z ich układem pokarmowym. Ale nie mszyce! One nie zjadają liścia, tylko wbijają się jak komar. Możemy zatem działać na dwa sposoby:
  • Używając preparatów, które działają przy styczności z ciałem mszycy - raniąc je, lub zatykając ich otwory gębowe
  • Stosując środki, które po podlaniu lub oprysku przenikną do środka rośliny i będą krążyć w jej sokach
Dlatego właśnie, mówi się o tym żeby bardzo dokładnie opryskać zaatakowaną roślinę, zwracając szczególną uwagę na spodnią stronę liści. Bo te preparaty najczęściej działają kontaktowo! Czyli potrzebują bezpośredniego kontaktu z ciałem szkodnika żeby zadziałać.

4. Mszyce żyją w symbiozie z mrówkami

Nie wszyscy wiedzą, że mrówki bardzo lubią mszyce. Zjadają lepką spadź pozostawianą przez te szkodniki na roślinie. Ten słodki sok bywa nawet transportowany z powrotem do mrowiska, jako pokarm dla młodych. Mrówki wręcz pobudzają mszyce do wydzielania większej ilości spadzi, uderzając w nie swoimi czułkami. Co więcej, znane są przypadki kiedy to mrówki “hodują” mszyce. Dwie kolonie mrówek mogą walczyć ze sobą o stado mszyc. Mogą ich bronić przed drapieżnikami, a czasem nawet transportować na inną roślinę w przypadku zagrożenia lub “wyczerpania żywiciela” 😉 Wobec tego jeśli zauważycie u siebie mrówki i mszyce to trzeba starać się ograniczyć populację jednych i drugich.

Jak zainteresowało Was życie mrówek to koniecznie przeczytajcie ten artykuł, to naprawdę fascynujące stworzenia!

5. Mszyce mają sporo naturalnych wrogów

Najbardziej popularnym drapieżnikiem żywiącym się mszycami jest…. biedronka! Zarówno dorosłe osobniki jak i larwy (które swoją drogą są zupełnie niepodobne do latających czerwonych owadów) zjadają ogromne ilości mszyc. Jedna larwa biedronki może spożyć ich nawet kilkaset dziennie!

Innym naszym sprzymierzeńcem w walce z mszycami są złotooki - bladozielone owady z przezroczystymi skrzydełkami. Tutaj niestety tylko ich larwy pomogą nam w walce ze szkodnikami, gdyż dorosłe osobniki żywią się pyłkiem kwiatowym. Za to larwy złotooków jedzą nie tylko mszyce, ale również.. wciornastki! A wiem, że z ograniczeniem populacji tych drugich walczy obecnie wielu z nas. I tak samo jak w przypadku biedronek - larwy złotooków w niczym nie przypominają tych eterycznych bladozielonych owadów 😉

Mszyce stanowią przysmak również dla skorków, potocznie nazywanych szczypawicami. Te jednak żywią się również roślinami, więc jeśli “posprzątały” już nasze uprawy z nieproszonych gości, warto przenieść je w inne miejsce 😉

Jako ostatniego chciałam wymienić bzyga. Ta muchówka często cierpi ze względu na swoje ubarwienie. Jej mechanizmem obronnym są czarno żółte paski, przez co niestety bywa często mylona przez nas z nielubianymi osami. Dlatego po raz kolejny podkreślam - zanim uśmiercicie jakiegoś owada to dowiedzcie się kim on jest i co on robi 😉 Bo w tym przypadku pozbylibyście się potężnego sprzymierzeńca w walce ze szkodnikami - larwy bzygów również potrafią solidnie ograniczyć występującą u nas populację mszyc.

Więcej informacji o naszych sprzymierzeńcach w walce ze szkodnikami znajdziecie tutaj.

6. Mszyce bywają spasożytowane!

Tutaj aż chce się powiedzieć - karma wraca! Otóż czasem, wśród kolonii mszyc, możecie znaleźć takie “zmumifikowane” ich ciała, w kolorze szaro brązowym. Jest to ślad po tym, iż inny owad, najprawdopodobniej błonkówka, użyła mszycy jako “inkubatora” dla swojej larwy. Taki naturalny sposób na kontrolę populacji mszyc 😉

Na poniższym zdjęciu widzicie po lewej mszyce spasożytowane, a po prawej wylinkę mszycy.

Jak widzicie, mszyce to całkiem ciekawe stworzenia 😉 Niemniej jednak życzę Wam jak najmniej okazji do ich obserwacji 😉

Kilka sposobów na to jak pozbyć się mszyc znajdziecie tutaj: jak pozbyć się mszyc?

P.S. Jeszcze pająki polują na mszyce 😉

P.P.S. Na koniec "piękna" kolonia mszyc na łodydze rzodkiewki zbierającej się do kwitnienia. Te musiałam wszystkie usunąć, nie zdążyły wykształcić kwiatów niestety. Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z mojego balkonu, tylko z ostatnich tygodni. Jak widzicie, trochę ich u mnie jest 😉 Ale przynajmniej miałam (mam nadzieję, że niepowtarzalną 😛 ) okazję do testowania obiektywu makro 😉

Posted by Basia in Ciekawostki, Szkodniki i choroby roślin, 0 comments
Miniarki – czyli kto drąży tunele w liściach?

Miniarki – czyli kto drąży tunele w liściach?

Wychodzisz na balkon aby zrobić standardowy obchód, przyjrzeć się swoim roślinom i nagle zauważasz, że coś w liściach Twoich roślin wydrążyło tunele! Na liściach pojawiają się białe szlaczki, a po szkodnikach ani śladu. Najprawdopodobniej zawitały do Ciebie miniarki.

Na początku od razu Cię uspokoję - są to dość niegroźne szkodniki. Co prawda ślady ich żeru wyglądają imponująco, ale nie stanowią większego zagrożenia dla roślin.

Miniarki to niewielkie muchówki, dorastają jedynie do ok. 3mm. Dorosłe muszki składają jaja w stworzonych przez siebie zagłębieniach liści. Z jaj wykluwają się larwy, które wyżerają wewnętrzną część liścia - zostawiając widoczny dla nas biały ślad. Z reguły miniarki zaatakują w naszej uprawie jedynie kilka liści. Wtedy te wystarczy oberwać i zniszczyć. Natomiast jeśli tych muchówek jest u nas znacznie więcej to zaleca się ograniczać ich populację w ten sam sposób jak w przypadku mszyc.

W przypadku tych szkodników, w porównaniu do innych, naprawdę nie ma się czego obawiać. Miniarki to niegroźny balkonowy gość i z dużym prawdopodobieństwem rośliny nie odczują żadnych skutków jego żerowania.

Poniżej mam dla Was kilka zdjęć śladów żerowania miniarek. Wszystkie zdjęcia pochodzą od grupowiczów i zostały wykonane w przeciągu ostatnich tygodni. Jednocześnie nieustannie zapraszam do dołączenia do naszej facebookowej grupy, gdyż można tam szybko uzyskać pomoc w przypadku problemów z naszymi roślinami 🙂

 
Posted by Basia in Porady, Szkodniki i choroby roślin, 2 comments
Ogrodnicze wzloty i upadki

Ogrodnicze wzloty i upadki

Dziś trochę bardziej filozoficznie - o tym co w uprawianiu roślin jest fajne a co trochę trudniejsze. Zapraszam do lektury i czekam na Wasze przemyślenia! 2013-04-20 mieszanka sałat

Kiełkowanie i pierwsze centymetry

Chyba najfajniejszym elementem uprawy roślin jest obserwacja ich wzrostu. To jak nasionko kiełkuje, przebija się przez ziemię, walczy o światło a potem wyrasta na piękną roślinę, którą jeszcze mogę zjeść 🙂 - to jest jeden z tych elementów które uwielbiam. Równocześnie jest to jeden z najbardziej frustrujących etapów. Czasem nasiona nie chcą kiełkować, ciężko wyczuć co im nie pasuje, usychają, więdną, kładą się, wyciągają, pojawia się pleśń... Mogłabym tu wymieniać bez końca. Jest to niewątpliwie ciężki etap, ale jednocześnie najbardziej satysfakcjonuje jego ukończenie 🙂

Przesadzanie

Tu z kolei najbardziej podoba mi się kontakt z ziemią. Na żadnym innym etapie nie ma go tak dużo.. Przygotowaną wcześniej rozsadę trzeba przesadzić do większych doniczek, zaplanować co gdzie i z czym będzie rosło, upewnić się że podłoże jest odpowiednie a drenaż wystarczający. Jest to męczące fizycznie, ciężko po tym doczyścić paznokcie ale ja to lubię 🙂 Łatwo tu też o uszkodzenie sadzonek, nie wszystkie to przeżyją, ale trzeba to zrobić. Trzeba też sadzonki poddać selekcji - posadzić tylko te najsilniejsze a resztę wyrzucić lub np. wykorzystać w kompostowniku. Ciężki jest ten moment. Mi zawsze trudno jest podjąć tę decyzję o wyrzuceniu jakiejś siewki - przecież sama ją wyhodowałam z nasionka! A teraz się jej pozbyć? W ten sposób często zostaję z mnóstwem doniczek i małych roślin - bo szkoda mi ich po prostu. Ale trzeba być twardym. 2013-04-16 rozmaryn po zimie

Pielęgnacja

To ten etap, który wymaga najwięcej systematyczności. W tym jestem kiepska. Zapominam czasem o podlewaniu, o nawożeniu.. Rośliny jakoś sobie radzą, ale wiem, że mogłoby im być lepiej. Konewka jest ciężka, trzeba ją dwa razy napełniać na każde podlewanie... No i jeszcze trzeba roślinom znaleźć opiekę na wyjazdy! Nie chcę tu tylko narzekać, bo nie o to mi chodzi, ale uprawa roślin (szczególnie jadalnych) to konkretne zobowiązanie. I oczywiście - przyjemnie jest wyjść na balkon rano po szczypiorek do kanapki ale pamiętajmy o tym, że sam się nie podleje 😉

Życie i śmierć

Ogrodnictwo bezpośrednio łączy się z pewną formą cierpienia - musimy się pogodzić z tym, że rośliny chorują, że dopadają je szkodniki i że nie zawsze będziemy w stanie je uratować (szczególnie jeśli uprawiając rośliny jadalne nie chcemy używać ostrej chemii). Często piszecie do mnie w rozpaczy, że coś się dzieje, że nie potraficie sobie z tym poradzić.. Ja staram się Wam pomóc jak tylko potrafię, ale nie zawsze wszystko się da uratować. Czasem problemy nas przerastają i... nie ma w tym nic złego! Taki jest cykl natury - coś umiera by coś innego mogło żyć. Uprawiając ogród (czy przydomowy czy balkonowy) prawie każdego dnia jesteśmy świadkami małych narodzin i małych śmierci. I ta jednoczesna bliskość życia i śmierci chyba jest tym co mnie najbardziej w ogrodnictwie urzeka, każe mi się zatrzymać i zastanowić nad całą resztą. 2013-04-14 sadzonka roszponki

Ciekawa jestem co dla Was jest najpiękniejsze i najtrudniejsze w uprawianiu roślin?

Posted by Basia in Różności, Życie, 23 comments
Sierpniowy balkon

Sierpniowy balkon

Od lipcowej aktualizacji balkonowej minął miesiąc - czas zdać Wam relację z tego co się u mnie dzieje 🙂 2013-08-04 zioła na balkonie Ostatni miesiąc właściwie upłynął na walce ze szkodnikami. A to mszyce, a to ziemiórki a to inne robactwo. Robiłam więc regularnie opryski z pokrzywy i skrzypu oraz z cebuli i czosnku i zdaje się, że w miarę opanowałam sytuację. Chociaż upały z ostatnich dni też się dały we znaki - pomidorkom żółkną liście i muszę je obrywać. Ale pojawiają się pierwsze czerwone owoce, więc nie ma co narzekać 🙂 2013-08-04 pomidorki koktajlowe Maskotka Spustoszenie w sałacie narobiły mi gąsienice. A szczególnie jeden gatunek - o ile dobrze ją zidentyfikowałam - błyszczka jarzynówka. I może nie byłoby tak źle gdyby tylko jadła te sałaty i inne zioła (wyjątkowo gustuje w bazylii 😉 ) - ale do tego zostawia przetrawione jedzenie w ilości nieporównywalnie większej do tego co zeżarła! Bezczelna 😛 Za to na zdjęciu prezentuje się całkiem ładnie 😀 Błyszczka jarzynówka Z ładniejszych widoków - zakwitły aksamitki 🙂 I muszę przyznać, że prezentują się ślicznie - chociaż liczyłam na te z pełniejszymi kwiatami (takie były pokazane na opakowaniu nasion). A jeszcze ładniej będą wyglądać jak posadzone z nimi pomidorki Balkoni Red zaczną się czerwienić. 2013-08-04 pomidorki koktajlowe i aksamitki Te pomidorki co już się czerwienią (odmiana Maskotka) mają sporo owoców. Z tego względu zaczynają im się łamać łodygi. Jakiś czas temu gdzieś w dyskusjach z czytelnikami padła opinia, że Maskotka nie wymaga podwiązywania, że może być uprawiana bez patyczków, nawet jako odmiana zwisająca. Otóż moi Drodzy - przetestowałam i niestety się nie da. Ona ma zbyt twarde łodygi - a jeszcze przy owocowaniu nie ma szans, żeby same łagodnie zwisały - prędzej nam się złamią. Jako, że żadna Maskotka u mnie podwiązana nie była to musiałam im ruszyć na ratunek 🙂 Wykorzystałam zasłyszany od Was sposób - taśmę klejącą 🙂 W moim przypadku izolacyjna. Muszę przyznać, że sprawdza się znakomicie 🙂 2013-08-04 pomidorki koktajlowe - wzmacnianie gałązek Dodatkowo wspieram je patyczkami i jakoś dają radę 🙂 Pięknie owocują też pomidory owalne. (Bawole serca niestety wszystkie padły już jakiś czas temu...) 2013-08-04 pomidory owalne Papryczki chili Pimenta mam posadzone dwie - po jednej na każdym balkonie i jedna teraz kwitnie, a druga (ta co miała więcej słońca) już owocuje. Obie rosną pięknie, sporo owoców z nich będzie 🙂 2013-08-04 papryczka Chili Pimenta kwitnie 2013-08-04 papryczka Chili Pimenta owocuje Przez te upały uschła mi większość sałat, a te co zostały wybiły w pęd - postanowiłam je zostawić bo jestem ciekawa jak kwitną 😉 Kwitną też mięty, one jakoś dzielnie znoszą te upały. Kilka razy udało mi się je przesuszyć (wszystkie zwiędły) ale zaraz po podlaniu podnosiły się z powrotem - miętę naprawdę ciężko zabić 😉 I to w zasadzie tyle z balkonowych aktualności 🙂 Jak tam Wasze ogródki? 🙂   Więcej zdjęć oczywiście jak zwykle w galerii: Balkony 2013
Posted by Basia in Aktualności, 34 comments
Sposoby na mszyce

Sposoby na mszyce

Tak jak Wam pisałam ostatnio - mam małą kolonię mszyc na balkonie. Wiem, że część z Was też ma z nimi problem.. Wobec tego czas na przedstawienie Wam kilku ekologicznych sposobów na mszyce 🙂 SONY DSC

Po pierwsze - co to są mszyce? 🙂

Są to małe zielone, żółto-zielone lub czarne owady. W zdecydowanej większości przypadków szkodzą roślinie, na której żerują. Ich cykl rozwoju dzieli się na dwa okresy: jesienno-zimowy i wiosenno-letni. Na zimę mszyce składają jaja w glebie i na wiosnę wykluwają się z nich bezskrzydłe osobniki. Rozmnażają się na tej samej roślinie i w kolejnym pokoleniu zaczynają występować osobniki ze skrzydłami, które mogą przenieść kolonię na sąsiadujące rośliny. SONY DSC Mszyce występują masowo i wysysają soki z roślin. Najchętniej usadawiają się na młodych pędach oraz pędach kwiatowych, gdzie tych soków jest najwięcej. W rezultacie ich działalności:
  • zostaje zahamowany wzrost rośliny, jej kwitnienie i owocowanie
  • mszyce mogą przenosić choroby wirusowe
  • słodka spadź, którą wytwarzają jest pożywką dla infekcji chorób grzybowych, np. szarej pleśni
Jednym słowem - lepiej się ich pozbyć jak tylko je zauważymy.

Mszyce a inne rośliny

Wiadomo - najlepszym lekarstwem jest prewencja, czyli niedopuszczenie do rozwoju kolonii tych szkodników. Tutaj pomocne są rośliny odstraszające. Aby uniknąć plagi mszyc zaleca się wśród naszych roślin sadzić m.in.:
  • czosnek
  • cebule
  • miętę
  • lawendę
Tych sposobów szczerze sama nie testowałam a dodatkowo i na mięcie i na lawendzie zdarzyło mi się mszyce mieć. Czosnku i cebuli na pewno zasadzić nie zaszkodzi, natomiast niekoniecznie przy wszystkich innych roślinach. Informacje na ten temat znajdziecie tutaj: uprawa współrzędna warzyw i ziół. Istnieją natomiast również rośliny pułapki. Należą do nich m.in.:
  • nasturcja
  • pokrzywa
Takie rośliny posadzone obok naszej uprawy głównej przyciągną szkodniki do siebie. Taką pokrzywę można wtedy np. wykopać i spalić razem ze szkodnikami. SONY DSC

Naturalne drapieżniki

Jak to w przyrodzie bywa - gdzie szkodnik tam i drapieżnik. A w tym przypadku drapieżnik jest wyjątkowo urodziwy 🙂 Jest nim biedronka. Niestety na balkonie raczej nam się spontanicznie biedronkowa armia nie pojawi 😉 - prędzej znajdziemy jakąś zabłąkaną sztukę. Mi się natomiast zdarzało zbierać biedronki na spacerze i sprowadzać je do mojego balkonowego ogródka 🙂 mszyce-biedronki Warto tutaj dodać, że są owady, z którymi mszyce żyją w symbiozie. Należą do nich mrówki, które korzystają ze słodkiej wydzieliny produkowanej przez mszyce. Więc jeśli zauważycie jedne i drugie, to znaczy że przed Wami prawdziwa batalia 😉

Ekologiczne sposoby na mszyce

Jeśli już plaga mszyc nas dopadnie, to ważne jest abyśmy zaczęli działać szybko. Jak już wielokrotnie podkreślałam zdecydowanie nie polecam Wam używać chemii. Są preparaty o krótkich okresach karencji (6-8 tygodni), natomiast w dalszym ciągu są to trujące substancje - nie tylko dla mszyc. Szczególnie, że środki naturalne w tym przypadku są równie skuteczne! Najlepszym i najpewniejszym sposobem na jakiekolwiek szkodniki (no chyba, że na mikroskopijne przędziorki! 🙂 ) jest ich usuwanie mechaniczne. Może to być ich zgniatanie na roślinie (gdzieś nawet przeczytałam, że taka zgnieciona mszyca wydziela jakąś substancję chemiczną która odstrasza inne) albo spłukiwanie rośliny wodą. Jeśli macie taką możliwość to warto nawet całą roślinę zanurzyć w wodzie i wypłukać owady. Taką kąpiel należy powtórzyć po około 7-10 dniach gdyż wtedy wykluje się kolejne pokolenie, a jaja poprzyklejane do liści i łodyg ciężko spłukać. Do takiej kąpieli można dodać trochę mydła ogrodniczego aby zwiększyć jej skuteczność. SONY DSC Dodatkowo możemy wykonać opryski z gnojówki lub wyciągu z pokrzywy i skrzypu. Pełną listę preparatów naturalnych i ich zastosowań znajdziecie tutaj: ekologiczne środki ochrony roślin Ja do 2 litrowej plastikowej butelki włożyłam po 2 torebki 'herbat' ziołowych z pokrzywy i skrzypu. Całość zalałam zimną wodą i odstawiłam w ciemne miejsce na 24 godziny. Po tym czasie wyciąg przelałam do mniejszej butelki ze spryskiwaczem i wykonałam pierwszy oprysk, którego efekty mogłam zaobserwować już następnego dnia w postaci zdecydowanie mniejszej ilości owadów. Do wyciągu można dodać odrobinę szarego mydła / mydła ogrodniczego - zwiększa ono przyczepność preparatu. Taki wyciąg teoretycznie zaleca się zużyć od razu. Natomiast jeśli postoi dłużej to zrobi się z niego gnojówka, która jest mocniejsza i teoretycznie powinno się ją chociaż trochę rozcieńczyć zanim spryskamy nią rośliny. Tutaj ostrzegam - taka gnojówka strasznie śmierdzi! Nie ma szans aby po opryskach siedzieć na balkonie czy nawet mieć otwarte okno. Polecam to tylko dla osób z wyrozumiałymi sąsiadami 😉 SONY DSC

Kiedy wykonujemy opryski?

Rośliny pryskamy tylko w suche dni albo wcześnie rano albo wieczorem, kiedy nie ma już mocnego słońca. Gdybyśmy spryskali rośliny w ciągu dnia to krople na liściach stałyby się 'soczewkami' przez które słońce mogłoby rośliny poparzyć. Nie mówiąc już o tym, że taki oprysk dość szybko by... wyparował. 😉 Oprysk powtarzamy po kilku dniach i możemy stosować regularnie, gdyż oprócz zwalczania mszyc (i innych szkodników) wzmacnia on rośliny.   Ja ze swoimi mszycami dalej walczę, mam już rozsadę nasturcji którą będę na dniach sadzić aby zwabić szkodniki. Regularnie wykonuję opryski z pokrzywy i skrzypu i naprawdę widzę efekty. A Wy jakie macie swoje sposoby na mszyce?   Źródła zdjęć
Posted by Basia in Porady, Szkodniki i choroby roślin, 68 comments
Ziemiórki – pozbądź się ich ekologicznie!

Ziemiórki – pozbądź się ich ekologicznie!

Ziemiórki - małe czarne muszki latające wokół doniczek. Chyba każdy chociaż raz się z nimi zmagał. Dziś specjalnie dla Was kilka sposobów na ziemiórki 🙂 ziemiorka   Jeśli wokół doniczki z rośliną zaczynają latać małe czarne muszki - to najprawdopodobniej są to ziemiórki. Pojawiają się z reguły tam, gdzie jest większa wilgoć. Dlatego na ich plagę bardziej narażone są rośliny, które wymagają częstszego podlewania. SONY DSC Latające czarne muszki to dorosłe osobniki ziemiórki. Cały ich cykl życia wygląda następująco:
  • dorosły osobnik składa jaja w ziemi
  • po ok. 4 dniach z jaj wylęgają się larwy
  • po następnych 2 tygodniach larwy przekształcają się w poczwarki
  • mijają 3-4 dni i z poczwarek wykluwa się dorosła muszka, która z reguły żyje ok tygodnia, składa jaja i cykl się powtarza
cykl zycia ziemiorki Najbezpieczniejszym dla rośliny sposobem na pozbycie się ziemiórek jest walka z dorosłymi osobnikami. Oprócz usuwania mechanicznego palcami czy odkurzaczem 😛 mamy w zasadzie 2 wyjścia.

Pułapka na ziemiórki

Do małego pojemnika (ja do tego wykorzystuję kubeczki po serkach wiejskich - po jogurtach bo są za mało stabilne 🙂 ) wlewamy miksturę składającą się z następujących składników:
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub winnego
  • pół szklanki wody (może być trochę mniej / więcej - nie ma to większego znaczenia - chodzi po prostu o to aby rozcieńczyć ocet)
  • ~ 1 łyżka płynu do mycia naczyń
  • żółty barwnik (np. kurkuma)
Tak przygotowaną pułapkę stawiamy obok zaatakowanych roślin. Kolor żółty i zapach octu przyciąga ziemiórki, które topią się w takiej pułapce ze względu na zawartość płynu do mycia naczyń, który zmniejsza napięcie powierzchniowe wody. Taka pułapka zadziała również na owocówki, ale będzie skuteczniejsza gdy do mikstury dodamy np. słodkiego syropu, soku jabłkowego, cukru, słodkiej herbaty itp. Sama pułapka nie wygląda bardzo atrakcyjnie - szczególnie kiedy zacznie działać... Jednak działa - to mogę Wam zagwarantować. W ten sposób pozbywamy się dorosłych osobników, które nie składają przez to jaj i musimy poczekać kilka tygodni aż cały cykl rozwoju ziemiórki przeminie aby wybić wszystkie szkodniki. SONY DSC  

Żółte lepy na ziemiórki

Drugim sposobem na dorosłe osobniki ziemiórek są żółte lepy. Działają w podobny sposób - żółty kolor przyciąga ziemiórki, które przyklejają się do lepów i giną. Takie lepy działają też na inne latające szkodniki - przez to niektórzy używają ich w swoich uprawach aby łatwo zidentyfikować co się roślinom dzieje. Taki szkodnik przyklejając się do lepa jest łatwy do zidentyfikowania.. Niestety takie lepy również nie wyglądają zbyt atrakcyjnie 😉 zolte lepy na ziemiorki  

Czy można pozbyć się larw ziemiórek?

Powyższe dwa sposoby atakują dorosłe osobniki ziemiórek. Jest to najbezpieczniejsze ponieważ nie ingeruje w samą roślinę, a wiadomo - jeśli uprawiamy rośliny jadalne to trzeba uważać 🙂 W internecie można też znaleźć sposoby na pozbycie się larw ziemiórek z ziemi. Sama ich nie testowałam więc nie powiem Wam czy są skuteczne. Natomiast nie powinny również zaszkodzić roślinom.
  1. Napar z czosnku - dobrze rozgniecioną główkę czosnku zalewamy 1-2 szklankami wrzątku, czekamy aż ostygnie. Przelewamy do 1,5 - 2 litrowej butelki i uzupełniamy wodą. Taką miksturą podlewamy zaatakowane rośliny. Uwaga - roztwór jest dość mocny. Zalecałabym najpierw delikatnie sprawdzić jak roślina zareaguje i stopniowo zwiększać ilość, ewentualnie jeszcze rozcieńczyć.
  2. Roztwór wody utlenionej w proporcji 1:4 - jedna część wody utlenionej i 4 części zwykłej wody. Takim roztworem również podlewamy rośliny. Nie trzeba się bać ponieważ nadtlenek wodoru H2O2 (pot. woda utleniona) jest również obecna w deszczu więc roślinom po takiej kuracji nie powinno się nic stać - oprócz pozbycia się larw ziemiórek 😉
Niektórzy piszą też o wywarze z petów po papierosach, aczkolwiek smród tutaj jest niemiłosierny i dodatkowo dodajemy sobie truciznę do gleby - ja tego zdecydowanie nie polecam, przynajmniej do roślin jadalnych oraz do domów gdzie są małe dzieci lub zwierzęta.

Mała uwaga

Na koniec kilka słów o preferencjach ziemiórek. Ich larwy ciągną do wilgoci. Dlatego zaleca się również przesuszać ziemię w zaatakowanych roślinach. Jednak tutaj musicie uważać ponieważ gdy przestaniecie roślinę podlewać to najbardziej wilgotną częścią ziemi będą jej korzenie. Larwy ziemiórek wtedy zaczną do nich się dobierać co może mieć opłakane skutki, szczególnie dla młodych roślin. Dlatego stosujcie tę technikę ostrożnie. Przy przesuszaniu ziemi można na niej położyć rozkrojonego ziemniaka czy jabłko (ze skórką!) przecięciem w stronę ziemi. Wilgoć z owocu powinna przyciągnąć larwy, które można wtedy wybrać łyżeczką razem z ziemią. Jednak to nie zawsze działa 🙂 ziemiorka- To tyle ode mnie. A Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ziemiórki? 🙂     Źródła zdjęć: http://pinterest.com/scoiatael/plant-pests/
Posted by Basia in Porady, Szkodniki i choroby roślin, 145 comments
Ekologiczne środki ochrony roślin

Ekologiczne środki ochrony roślin

Uprawiając rośliny jadalne trzeba pamiętać o konieczności używania naturalnych nawozów i środków ochrony roślin. Nie chcemy się przecież zatruć!
Posted by Basia in Szkodniki i choroby roślin, 1 comment