Szkodniki i choroby roślin

Ziemiórki – pozbądź się ich ekologicznie!

Ziemiórki – pozbądź się ich ekologicznie!

Ziemiórki - małe czarne muszki latające wokół doniczek. Chyba każdy chociaż raz się z nimi zmagał. Dziś specjalnie dla Was kilka sposobów na ziemiórki 🙂 ziemiorka   Jeśli wokół doniczki z rośliną zaczynają latać małe czarne muszki - to najprawdopodobniej są to ziemiórki. Pojawiają się z reguły tam, gdzie jest większa wilgoć. Dlatego na ich plagę bardziej narażone są rośliny, które wymagają częstszego podlewania. SONY DSC Latające czarne muszki to dorosłe osobniki ziemiórki. Cały ich cykl życia wygląda następująco:
  • dorosły osobnik składa jaja w ziemi
  • po ok. 4 dniach z jaj wylęgają się larwy
  • po następnych 2 tygodniach larwy przekształcają się w poczwarki
  • mijają 3-4 dni i z poczwarek wykluwa się dorosła muszka, która z reguły żyje ok tygodnia, składa jaja i cykl się powtarza
cykl zycia ziemiorki Najbezpieczniejszym dla rośliny sposobem na pozbycie się ziemiórek jest walka z dorosłymi osobnikami. Oprócz usuwania mechanicznego palcami czy odkurzaczem 😛 mamy w zasadzie 2 wyjścia.

Pułapka na ziemiórki

Do małego pojemnika (ja do tego wykorzystuję kubeczki po serkach wiejskich - po jogurtach bo są za mało stabilne 🙂 ) wlewamy miksturę składającą się z następujących składników:
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub winnego
  • pół szklanki wody (może być trochę mniej / więcej - nie ma to większego znaczenia - chodzi po prostu o to aby rozcieńczyć ocet)
  • ~ 1 łyżka płynu do mycia naczyń
  • żółty barwnik (np. kurkuma)
Tak przygotowaną pułapkę stawiamy obok zaatakowanych roślin. Kolor żółty i zapach octu przyciąga ziemiórki, które topią się w takiej pułapce ze względu na zawartość płynu do mycia naczyń, który zmniejsza napięcie powierzchniowe wody. Taka pułapka zadziała również na owocówki, ale będzie skuteczniejsza gdy do mikstury dodamy np. słodkiego syropu, soku jabłkowego, cukru, słodkiej herbaty itp. Sama pułapka nie wygląda bardzo atrakcyjnie - szczególnie kiedy zacznie działać... Jednak działa - to mogę Wam zagwarantować. W ten sposób pozbywamy się dorosłych osobników, które nie składają przez to jaj i musimy poczekać kilka tygodni aż cały cykl rozwoju ziemiórki przeminie aby wybić wszystkie szkodniki. SONY DSC  

Żółte lepy na ziemiórki

Drugim sposobem na dorosłe osobniki ziemiórek są żółte lepy. Działają w podobny sposób - żółty kolor przyciąga ziemiórki, które przyklejają się do lepów i giną. Takie lepy działają też na inne latające szkodniki - przez to niektórzy używają ich w swoich uprawach aby łatwo zidentyfikować co się roślinom dzieje. Taki szkodnik przyklejając się do lepa jest łatwy do zidentyfikowania.. Niestety takie lepy również nie wyglądają zbyt atrakcyjnie 😉 zolte lepy na ziemiorki  

Czy można pozbyć się larw ziemiórek?

Powyższe dwa sposoby atakują dorosłe osobniki ziemiórek. Jest to najbezpieczniejsze ponieważ nie ingeruje w samą roślinę, a wiadomo - jeśli uprawiamy rośliny jadalne to trzeba uważać 🙂 W internecie można też znaleźć sposoby na pozbycie się larw ziemiórek z ziemi. Sama ich nie testowałam więc nie powiem Wam czy są skuteczne. Natomiast nie powinny również zaszkodzić roślinom.
  1. Napar z czosnku - dobrze rozgniecioną główkę czosnku zalewamy 1-2 szklankami wrzątku, czekamy aż ostygnie. Przelewamy do 1,5 - 2 litrowej butelki i uzupełniamy wodą. Taką miksturą podlewamy zaatakowane rośliny. Uwaga - roztwór jest dość mocny. Zalecałabym najpierw delikatnie sprawdzić jak roślina zareaguje i stopniowo zwiększać ilość, ewentualnie jeszcze rozcieńczyć.
  2. Roztwór wody utlenionej w proporcji 1:4 - jedna część wody utlenionej i 4 części zwykłej wody. Takim roztworem również podlewamy rośliny. Nie trzeba się bać ponieważ nadtlenek wodoru H2O2 (pot. woda utleniona) jest również obecna w deszczu więc roślinom po takiej kuracji nie powinno się nic stać - oprócz pozbycia się larw ziemiórek 😉
Niektórzy piszą też o wywarze z petów po papierosach, aczkolwiek smród tutaj jest niemiłosierny i dodatkowo dodajemy sobie truciznę do gleby - ja tego zdecydowanie nie polecam, przynajmniej do roślin jadalnych oraz do domów gdzie są małe dzieci lub zwierzęta.

Mała uwaga

Na koniec kilka słów o preferencjach ziemiórek. Ich larwy ciągną do wilgoci. Dlatego zaleca się również przesuszać ziemię w zaatakowanych roślinach. Jednak tutaj musicie uważać ponieważ gdy przestaniecie roślinę podlewać to najbardziej wilgotną częścią ziemi będą jej korzenie. Larwy ziemiórek wtedy zaczną do nich się dobierać co może mieć opłakane skutki, szczególnie dla młodych roślin. Dlatego stosujcie tę technikę ostrożnie. Przy przesuszaniu ziemi można na niej położyć rozkrojonego ziemniaka czy jabłko (ze skórką!) przecięciem w stronę ziemi. Wilgoć z owocu powinna przyciągnąć larwy, które można wtedy wybrać łyżeczką razem z ziemią. Jednak to nie zawsze działa 🙂 ziemiorka- To tyle ode mnie. A Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ziemiórki? 🙂     Źródła zdjęć: http://pinterest.com/scoiatael/plant-pests/
Posted by Basia in Porady, Szkodniki i choroby roślin, 152 comments
Przygotowanie doniczek do sezonu

Przygotowanie doniczek do sezonu

Zimna Zośka za nami - czas na zagospodarowanie balkonu 🙂 Zanim posadzicie rośliny na balkonie, pamiętajcie o tym aby dokładnie umyć doniczki. Uprawiając rośliny jadalne musimy tutaj zwrócić uwagę na kilka rzeczy 🙂 SONY DSC   Tak wyglądają moje doniczki po zimowaniu na balkonie 😛 Ja ich mycie zostawiam sobie na wiosnę, na jesieni jedynie usuwam z nich całą ziemię. Wiem, że niektórzy doniczki myją od razu po sezonie, ja jednak nie za bardzo mam je gdzie trzymać, a na śląskim balkonie zdążą się jeszcze mocno pobrudzić przez zimę 😉 W uprawie roślin jadalnych musimy uważać na chemię. Dlatego niech Was nie kusi stosowanie takich rzeczy jak domestos czy płyn do mycia naczyń do mycia doniczek, w których potem chcecie uprawiać zioła czy warzywa. Chociaż ja się przed Wami bez bicia przyznam, że mi się to zdarzało (tzn. płyn do mycia naczyń, nie domestos 😀 ). A wynikało to przede wszystkim z tego, że samą wodą umyć taką doniczkę jak na zdjęciu powyżej jest prawie niemożliwym. Nie znałam też żadnej alternatywy. Teraz znam 🙂 I z czystym sumieniem Wam ją polecam. Jest to mydło potasowe z serii Pro Natura firmy Florovit. SONY DSC Na testowanie tego produktu przeznaczyłam sobie 2 skrzynki balkonowe wraz z podstawkami o długości 40cm. Na umycie tych 4 elementów wystarczyło mi ok. pół zakrętki mydła ogrodniczego. Bardzo dobrze się pieni i błyskawicznie pomaga usunąć zabrudzenia. Całość zajęła mi ok 5 min - bez żadnego szorowania i większego wysiłku. Mydło pachnie intensywnie czosnkiem 😉 Nie jest to przyjemny zapach, ale można go znieść 😉 Jedynie do mycia załóżcie rękawiczki, no chyba że lubicie zapach czosnku na dłoniach 😉 Po kilku minutach doniczki były już czyściutkie: SONY DSC SONY DSC   Niestety - ja mam do dyspozycji jedynie kabinę prysznicową - w wannie myłoby się te doniczki dużo wygodniej i mogłabym więcej na raz 😉 No ale cóż zrobić - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma 😛 Co więcej, mydła potasowego możecie dodatkowo używać do oprysków roślin. Kiedy pojawiają się takie szkodniki jak mszyce czy tarczniki to możecie wykorzystać 1-3% roztwór tego mydła do opryskania rośliny. Można też takim roztworem po prostu szkodniki z rośliny zmyć. A na tarczniki i mszyce to chyba najlepsza metoda. Gdybym wiedziała, że taki specyfik istnieje to może uratowałabym w zeszłym roku moje drzewko laurowe. SONY DSC   W każdym razie - dbajcie o to aby dokładnie umyć doniczki zanim zasadzicie do nich nowe rośliny. Zawsze warto obniżyć szanse przeniesienia jakiś chorób lub bakterii. A ja zdecydowanie polecam Wam do tego mydło ogrodnicze Florovit Pro-Natura, bo sprawdza się po prostu znakomicie 🙂 Więcej informacji o serii Pro-Natura firmy Florovit znajdziecie tutaj: Florovit Pro-Natura
Posted by Basia in Szkodniki i choroby roślin, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 14 comments
Ekologiczne środki ochrony roślin

Ekologiczne środki ochrony roślin

Uprawiając rośliny jadalne trzeba pamiętać o konieczności używania naturalnych nawozów i środków ochrony roślin. Nie chcemy się przecież zatruć!
Posted by Basia in Szkodniki i choroby roślin, 1 comment
Pomidorki koktajlowe – radości i smutki

Pomidorki koktajlowe – radości i smutki

Jak to w życiu bywa radość ze smutkiem w parze idzie 🙂 Tak też jest z moimi pomidorkami koktajlowymi - jest się z czego cieszyć ale są i pewne zmartwienia... Zacznijmy od tych przyjemnych rzeczy 🙂 Zaczynają pomidorki owocować! Dzielne pracowite owady kwiatki pozapylały, ja swoje trzy grosze dorzuciłam od czasu do czasu krzaczkami potrząsając i mam pierwsze efekty 🙂 Kwiatki pomału zaczynają przemieniać się w małe zielone kulki 🙂 Zasadzone mam 2 odmiany pomidorków - maskotkę (czerwone) i cytrynka (żółte). Maskotka zdecydowanie szybciej zaczęła kwitnąć i szybciej też tworzą się owoce. Bardziej się też rozkrzewia - żółte pomidorki u mnie idą w jeden wysoki pęd, a czerwone tworzą po 2-3 pędy i na każdym są kwiaty i owoce 🙂 Już nie mogę się doczekać aż nabiorą koloru 🙂 A teraz czas na smutki.. Trochę za mało poczytałam wcześniej o uprawie pomidorków koktajlowych i o niebezpieczeństwach jakie nań czyhają.. I mam skutki - dopadła mnie (a w zasadzie moje pomidorki :P) zaraza ziemniaczana. A przynajmniej na to wskazywałyby objawy.
Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana
Zaraza ziemniaczana atakuje ziemniaki i pomidory (w tym pomidorki koktajlowe). I tutaj muszę zaznaczyć, że zdecydowanie bardziej poddał jej się pomidor żółty. Powyższe zdjęcia przedstawiają tylko tę odmianę. Na maskotce prawie wcale nic nie widać. Zaraza ziemniaczana jest formą grzyba, co atakuje rośliny kiedy wystąpią ku temu odpowiednie warunki - w tym wysoka temperatura i wysoka wilgotność. Zabezpieczać można się najefektywniej opryskami chemicznymi. Ja jednak żadnej chemii u siebie na balkonie nie stosuję. Pozostało mi więc oberwać chore listki - na niektórych krzaczkach niewiele ich zostało 🙁 Przygotowałam też wywar z cebuli i wykonuję nim opryski co 2-3 dni wieczorem. Zobaczymy co z tego będzie. Na razie pomidorki nie poddają się i rosną / kwitną / owocują dalej. Jestem dobrej myśli 🙂 a poza tym mam tyle krzaczków że trochę tych pomidorków i tak będzie 🙂 A na przyszły rok będę wiedziała, żeby wcześniej zacząć prewencyjne opryski wywarem z cebuli i poszukam też odmian odpornych na tę chorobę. Nie zrażam się - w tym roku przede wszystkim się uczę. Każdego kolejnego sezonu będę coraz bogatsza w doświadczenia i uprawy też będą mi lepiej szły 🙂
Posted by Basia in Aktualności, Szkodniki i choroby roślin, 26 comments