Porady

Oregano – podstawowe informacje

Oregano – podstawowe informacje

Przygotowałam dla Was tablicę informacyjną  na temat Oregano 🙂 Znajdziecie tu podstawowe informacje dotyczące uprawy, zbiorów oraz wykorzystania oregano. Mam nadzieję, że Wam się spodoba!

Oregano - podstawowe informacje

Oregano - uprawa

Wymagania:

  • wysiew od III - V
  • na zewnątrz od połowy V
  • lubi pełne słońce
  • podłoże przepuszczalne
  • podlewać umiarkowanie
  • im więcej słońca tym lepszy aromat

Zbiór:

  • cały rok swieże liście (mniej aromatyczne od ususzonych)
  • najbardziej aromatyczne
  • podczas kwitnienia
  • suszymy w pęczkach przez kilka dni i obrywamy listki
  • ususzone liście przechowujemy w szczelnym pojemniku

Oregano - wykorzystanie

Dom/Medycyna:

  • napar - na gorączkę, kaszel, przeziębienie, grypę, choroby ukł. oddechowego, problemy żołądkowe (np. wzdęcia),
  • poprawia trawienie
  • olejek - ma działanie
  • bakteriobójcze i przeciwutleniające

Kuchnia:

  • wytrzymuje dłuższe gotowanie (można dodać na początku gotowania)
  • kuchnia grecka i włoska
  • pasuje do: cytryny, czosnku, wina, mięsa, ryb, sałat, fasoli, bakłażanu, papryki, sosów oraz dań z pomidorów
Źródła informacji: wiedza własna oraz "Wielka Księga Ziół" Reader's Digest, Warszawa 2009 Dajcie proszę znać czy podobają się Wam takie tablice i czy mam robić ich więcej 🙂 Jeśli coś byście w niej zmienili - też dajcie znać! Czekam na wszystkie komentarze 🙂
Posted by Basia in Uprawa roślin w domu i na balkonie, 19 comments
Stewia – naturalny słodzik

Stewia – naturalny słodzik

Wśród nowych gatunków roślin, które chcę w tym roku zasadzić na balkonie znalazła się stewia. W tym artykule postaram się Wam trochę o tej ciekawej roślinie opowiedzieć. A jest o czym opowiadać 🙂

Stewia_kwiatyTrochę historii

Stewia pochodzi z rejonów Ameryki Południowej. Rodzaj tych roślin obejmuje ok. 240 gatunków. Tym, który robi największą furorę jest Stevia Rebaudiana. A co w niej jest takiego niezwykłego? Stewia swoją wyjątkowość zawdzięcza bardzo wysokiej zawartości substancji słodzących w liściach rośliny. Co więcej – prawie nie ma kalorii oraz posiada dodatkowe działania przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne. Została odkryta dość późno, bo dopiero w roku 1899. Chociaż przez Indian Ameryki Południowej była używana już od 1500 lat. Po dokładnym zbadaniu rośliny okazało się, że stewiozyd zawarty w jej liściach jest ok 300 razy słodszy od cukru. Jego stężenie w roślinie wynosi ok 10%, co daje nam od razu ok 30 razy słodsze od cukru listki. Nietrudno sobie wyobrazić, że koncerny produkujące słodziki od razu się nim zainteresowały. Pierwszy słodzik na bazie stewii został wypuszczony do sprzedaży w 1971 roku w Japonii  Od tego czasu Japończycy zjadają najwięcej stewii na świecie, a słodziki na bazie stewii stanowią 40% tamtejszego rynku substancji słodzących. W Unii Europejskiej glikozydy stewii zostały uznane oficjalnie jako bezpieczny dodatek do żywności dopiero w listopadzie 2011 – w składach znajdziecie go jako E960. Dla kogo dobra jest stewia? Polecana jest przede wszystkim dla diabetyków, osób z nadciśnieniem (ma działanie regulujące ciśnienie krwi) oraz dla wszystkich, którzy dbają o niską kaloryczność swoich posiłków a nie chcą rezygnować ze słodkości 🙂

Zastosowanie stewiiStewia_suszona_mielona

Stewię przede wszystkim wykorzystuje się jako dodatek do herbat. Z reguły są to liście ususzone, gdyż są słodsze od świeżych – co nie znaczy, że nie można dodawać świeżych liści do herbaty tak jak np. mięty 🙂 Stewię można dodawać do większości potraw i wypieków – jest stabilna termicznie do 180°C i stabilna chemicznie w szerokim zakresie pH (można używać do kwaśnych potraw). Nie zastąpi jednak w 100% cukru w wypiekach – nie fermentuje więc nie wspomoże pracy drożdży, nie karmelizuje się ani nie nada wypiekom chrupkości. Stosuje się ją w zasadzie jak aromat – nadaje tylko (aż?) smak.

Polub Słoneczny Balkon na Facebooku!



Uprawa stewii w domu

Stewię można uprawiać z nasion lub z sadzonek. Jeśli wybieramy sadzonki to kupujmy je koniecznie po ostatnich przymrozkach (ok 15 maja) bo jest dość wrażliwa na niskie temperatury. Jeśli zdecydujemy się siać, zróbmy to wystarczająco wcześnie. Stewia potrzebuje ok 7-8 tygodni od momentu wysiewu do wystawienia na miejsce stałe. Czyli teoretycznie powinniśmy ją wysiewać ok połowy marca. Wybieramy ciemne nasionka Stevia rebaudiana, cultivated plant(czarne lub ciemnobrązowe), bo jasne to najprawdopodobniej same skorupki. Sadzimy po 3-4 nasionka do wielodoniczek z przykrywką. Musimy im zapewnić dość wysoką temperaturę – ok 25°C i słońce. Podlewamy od spodu, lub lekko zraszając wnętrze naszej szklarenki. Powinny wykiełkować w 1-2 tygodnie. Gdy podrosną przesadzamy je po jednej na doniczkę i regularnie podlewamy i nawozimy. Po ostatnich przymrozkach można wystawić na balkon. Lubi stanowiska słoneczne i ciepłe, a ziemię przepuszczalną – czyli tak jak większość warzyw i ziół. Trzeba uważać bo dorosłe rośliny mają delikatne łodygi i mogą łamać się przy większym wietrze. Aby tego uniknąć stewię trzeba regularnie formować usuwając stożki wzrostu (tak jak bazylię) aby zmusić ją do wytworzenia bardziej rozrośniętego krzaczka. Można ją również podeprzeć tyczką.

Zbiory stewii

Stewię możemy zbierać na bieżąco wykorzystując świeże listki do przygotowywania naparów. Trzeba uważać bo stewia w większych stężeniach może mieć gorzki posmak. Listki zrywamy rano – wtedy są najsłodsze. Stewia jest rośliną tzw. dnia krótkiego – zaczyna kwitnąć gdy dni robią się coraz krótsze – w okolicach października. Trzeba pamiętać aby zebrać ją w całości zanim zakwitnie, gdyż wtedy pojawia się gorycz w listkach (tak samo jak w przypadku rukoli czy sałaty). Ścinamy roślinę w całości i wieszamy do góry nogami w suchym, przewiewnym miejscu na kilka dni. Po tym czasie otrząsamy uschnięte listki a łodygi wyrzucamy. Listki można przechowywać w całości i używać do herbaty, albo je zmielić i używać jako słodzik do wszystkiego. Obojętnie którą metodę wybierzemy, przechowujemy ususzoną stewię w szczelnym słoiku. Ważność zachowuje do kilku lat. Stewia_sadzonki Jeśli chcemy zachować stewię na następny rok to możemy jesienią pobrać z niej sadzonki. Gałązki o długości ok 5-10 cm obcinamy i ukorzeniamy przy pomocy ukorzeniacza. Ważne aby pobrane gałązki miały 2-3 tzw. węzłów (miejsc z których wyrastają liście). Sadząc je do ziemi zadbajmy o to aby przynajmniej jeden węzeł (pozbawiony liści) znalazł się pod ziemią i przynajmniej jeden nad ziemią. Po 3-4 tygodniach powinniśmy takie sadzonki przesadzić do większych doniczek.

Gdzie kupićStewia-sadzonki

Na allegro znajdziecie mnóstwo sprzedawców oferujących nasiona stewii, jednak z wypowiedzi internautów wynika, że mogą mieć one niską zdolność kiełkowania. Polecają oni kupić nasionka firmowe w oryginalnych opakowaniach – można je dostać w marketach (np. Leroy Merlin) albo zakupić przez Internet. Sadzonki można kupić albo przez Internet (nie macie wtedy jednak możliwości obejrzenia takiej sadzonki) albo u lokalnych ogrodników – nie jest to jednak (jeszcze) roślina bardzo popularna. Jestem bardzo ciekawa tej roślinki – podobno nie wszystkim odpowiada jej smak, gdyż jest bardziej zbliżony do słodzika a nie cukru. Sama jednak chcę spróbować i mam szczerą nadzieję, że się polubimy 🙂   Bibliografia: http://en.wikipedia.org/wiki/Stevia http://www.stevia.com/Stevia_article/Growing_Your_Own_Stevia/8077/ http://forumogrodnicze.info/
Posted by Basia in Uprawa roślin w domu i na balkonie, 28 comments
Noworoczne plany

Noworoczne plany

Witam Was wszystkich serdecznie w Nowym Roku 2013 🙂 I na początku chciałabym życzyć Wam wszystkiego co najlepsze! Niech Wasze marzenia się spełnią a Wy sami sięgajcie marzeniami wciąż dalej i dalej. Niech ten Nowy Rok będzie dla Was czasem radości i rozwoju, a cały wszechświat niech sprzyja realizacji Waszych planów 🙂 Za oknem zima w pełni i wydawałoby się, że aura nie sprzyja ogrodniczym rozważaniom - a jednak! Czas pomału planować co zasiejemy w tym sezonie. Jeśli chcecie część roślin w mieszkaniu i/lub na balkonie uzyskać z własnego siewu to czas na to przypada w okresie od lutego do kwietnia (w zależności od gatunku rośliny). Ja mam ambitne plany siewne na ten sezon 🙂 Zobaczymy co mi z tego faktycznie wyjdzie. Zrobiłam sobie listę roślin, które chcę wysiać. Oto one:
  • pomidorki koktajlowe - "Maskotka"
  • papryka
  • sałata masłowa
  • rukola
  • roszponka
  • stewia
  • majeranek (wysiać lub kupić sadzonkę)
  • pietruszka
  • koperek
  • szczypiorek (z nasion lub z dymek, a najpewniej jedno i drugie bo szczypiorku nigdy za wiele 🙂 )
  • bazylia
  • estragon
  • trawa cytrynowa (tak jak majeranek, albo nasionka albo sadzonka)
  • rozmaryn
  • mięta
Jak widzicie część planów pokrywa się z tym co siałam w zeszłym roku, doszło też jednak kilka nowych roślin. Nie mogę się doczekać już stewii bo sporo o niej poczytałam i mam bardzo wysokie co do niej oczekiwania 😉 Majeranek i estragon przydadzą się w kuchni. Chcę spróbować trawy cytrynowej - jestem strasznie ciekawa jak będzie rosła na balkonie 🙂 Nie ma na liście papryczek chili - jeszcze nie zdecydowałam czy będę je w tym roku siać. Jeszcze suszą mi się zeszłoroczne zbiory i sama nie wiem czy znajdę w kuchni zastosowanie dla większej ilości chili - nie jesteśmy fanami AŻ tak ostrych potraw 😉 Zobaczymy. Ale jeśli nawet to będą to góra 2-3 krzaczki, na pewno nie 11 tak jak to miało miejsce w zeszłym roku 🙂 Zamiast papryczek chili chcę spróbować uprawy papryki słodkiej - tą zdecydowanie zużyję 🙂 Pomidorki koktajlowe zostają, ale zmieniam odmianę. W zeszłym roku po prostu kupiłam pierwsze nasionka, które zwróciły moją uwagę na półce w sklepie. Teraz chcę odmiany odpornej na zarazę ziemniaczaną, która zdziesiątkowała mi zbiory w zeszłym roku. Będę siać "Maskotkę" - zobaczymy jak z tą jej odpornością 😉 Rozmaryn i mięta są na liście bardziej z przekory. Obie roślinki uwielbiam i obie (podobno) trudno jest wyhodować z nasion. I o tą trudność mi głównie chodzi - chciałabym do tego podejść bardziej jak do eksperymentu i zobaczyć czy się uda. Sadzonkę rozmarynu mam jeszcze z zeszłego roku, jednak zaatakował ją mączniak rzekomy i nie wiem co z tego będzie. Od zawsze mam problemy z przezimowaniem rozmarynu w domu i jeszcze nigdy mi się to nie udało 🙁 Natomiast mięty próbuję aktualnie przezimować na balkonie - też nie mam pojęcia co z nich zostanie, ale akurat sadzonki mięty są najprostsze do kupienia i rosną bardzo szybko. 🙂 Dodatkowo chcę zasadzić truskawki pnące. Miałam taki plan w zeszłym roku ale niestety na giełdzie ich nie było i kupiłam w zamian poziomki. W tym roku chcę naprawić ten błąd i postanowiłam zamówić sadzonki na portalu aukcyjnym. Ciekawa jestem jaka będzie ich jakość i jak będą rosły - na pewno się o tym ode mnie dowiecie 🙂 To tyle jeśli chodzi o jadalną część balkonów. W kwestii ozdobnej chcę na wiosnę wysadzić skrzynkę tulipanów, narcyzów, hiacyntów itp. - zależy co będzie dostępne w sklepach 🙂 Są to przepiękne kwiatki i może uda mi się zachować cebule na następny rok. Mam dwie sadzonki pelargonii z zeszłego roku, może je rozsadzę na więcej sadzonek. Dodatkowo chciałabym coś wysiać. I tutaj zastanawiam się pomiędzy osteospermum (stokrotką afrykańską), kocanką i aksamitką. Pewnie stanie na osteospermum 🙂 Gazanie w zeszłym roku mi się nie sprawdziły bo zjadły je mszyce 🙁 Ale kupowałam je jako sadzonki więc bardzo możliwe, że pomimo moich oględzin przywiozłam je już ze szkodnikami. W tym roku chcę siać sama aby uniknąć tego typu "pasażerów na gapę". To w zasadzie tyle jeśli chodzi o moje nowo-sezonowe rozważania 🙂 Na co chcę zwrócić uwagę w tym roku to odpowiedni rozmiar doniczek. Każde zioło posadzę w osobnej doniczce, poza pietruszką, koperkiem i szczypiorkiem, które ze względu na swoją sezonowość dostaną wspólne lokum 🙂 Dodatkowo pomidorki i papryki posadzę do większych doniczek - takich w jakich uprawiałam papryczki chili. Powinny dzięki temu lepiej rosnąć i obficiej owocować. A jakie Wy macie plany ogrodnicze na ten nowy sezon? 🙂
Posted by Basia in Aktualności, Kalendarz upraw, 9 comments
Fiołki – rozdzielanie sadzonek

Fiołki – rozdzielanie sadzonek

W poprzednim wpisie pokazałam Wam jak wyglądają moje sadzonki fiołków, wyhodowane z listków. Dzisiaj opowiem Wam w jaki sposób rozdzielałam sadzonki do osobnych doniczek 🙂 Rozdzielałam 3 sadzonki, które były najbardziej rozrośnięte. Pokażę Wam jak wyglądały sadzonki przed i co po kolei udało mi się z nich uzyskać 🙂 Pierwsza sadzonka wyjęta z doniczki: Rozdzieliłam ją na dwie mniejsze sadzonki - w tym jedną zostawiłam razem z listkiem, z którego wyrosła. Bałam się oddzielać je od listków żeby ich nie uszkodzić. Wyszły takie sadzonki: Drugą rozdzielaną sadzonką było to co wyrosło z chyba największego z moich listków. Tutaj problem polegał na tym, że sadzonka zaczęła wyrastać z samego liścia a nie z jego gałązki. Dodatkowo małe listki rosły również na spodzie liścia 😉 . Oddzieliłam tylko te od spodu - tych co rosły na liściu nawet nie próbowałam bo na pewno bym je uszkodziła. Wobec tego uzyskałam jedną malutką sadzonkę pobraną ze spodu liścia, no i całą resztę 😉 Ostatnia sadzonka rozmnożyła się chyba najładniej 🙂 a przynajmniej najbardziej "książkowo". Wszystkie sadzonki wyrosły z łodyżki listka i bardzo ładnie się ukorzeniły, co pięknie widać na poniższym zdjęciu. Z tej roślinki uzyskałam 3 sadzonki, a mogłabym jeszcze jedną ale już mi miejsca brakuje na parapecie 😉 Na poniższym zdjęciu widać 2 na mojej dłoni a 3cia leży na gazetce pod spodem. Przy tej sadzonce do rozdzielania musiałam jednak użyć noża (użyłam bardzo ostrego noża ceramicznego), przy poprzednich odchodziły ładnie palcami. W związku z tym całym przesadzaniem, trochę mi się namnożyło fiołków na parapecie 😉 A czekają na mnie jeszcze 3 sadzonki do rozdzielenia, z czego jedna już jest w zasadzie gotowa 🙂 Nie wiem gdzie ja to wszystko postawię, muszę chyba przygotować inne parapety na przyjęcie fiołków 😉 ciekawe tylko co na to mój kot 😀 on uwielbia się zajmować roślinkami, tylko niekoniecznie w sposób przeze mnie akceptowany 😀
Posted by Basia in Aktualności, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 4 comments
Rozmnażanie fiołków

Rozmnażanie fiołków

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że próbuję rozmnażać fiołki z listków. Dziś pokażę Wam jak wyglądają moje zmagania 🙂 Nie pamiętam kiedy dokładnie zaczęłam - i trochę jestem na siebie za to zła. Pierwsze zdjęcie mam z 5 września (powyżej) i przedstawia ono już 5 zasadzonych listków. Wiem tylko tyle, że 2 z nich wcześniej ukorzeniłam w wodzie a resztę po prostu zanurzyłam w ukorzeniaczu i wsadziłam od razu do ziemi. Jako małe doniczki posłużyły mi niezastąpione kubeczki po jogurtach 🙂 małe, poręczne i co najważniejsze - za darmo! 🙂 Ostatnio je pomalowałam i nie wyglądają wcale tak źle 😉 W każdym razie, ukorzenione listki w połowie września zaczęły puszczać już pierwsze listki - czyli po niecałych 2 tygodniach od zasadzenia. Sam proces ukorzeniania z tego co pamiętam był długi - trwał coś około miesiąca. Natomiast już zasadzone widać, że szybko rosną 😉 Listki, które wsadziłam bezpośrednio do ziemi rosną dużo wolniej... W zasadzie dopiero około połowy października jeden z nich zaczął wypuszczać listki: Niedawno zauważyłam, że kolejny z nich również coś wypuszcza. Co najważniejsze - dzieje się to bardzo powoli. Jeśli ktoś z Was zachce rozmnażać fiołki z listków, zdecydowanie polecam najpierw ukorzenić je w wodzie. Ma to przede wszystkim taką zaletę, że cały czas widzimy jakie jest stadium ukorzeniania i nie przychodzą nam do głowy głupie pomysły takie jak wyciąganie listka z ziemi 🙂  Gdy wyglądają już tak jak na poniższym zdjęciu to możecie przesadzać je do ziemi. Ja użyłam zwykłej, najtańszej ziemi do roślin doniczkowych i jak na razie się sprawdza. Wtedy pozostaje nam tylko czekać aż zaczną się rozrastać 🙂 Ja swoje niedługo planuję przesadzić do większych doniczek, a przynajmniej te 2 sadzonki co mam najdłużej. Będę dodawać na bieżąco zdjęcia przedstawiające moje sadzonki fiołków do osobnej galerii. Tam możecie śledzić moje postępy 🙂 Nie pytajcie mnie też jakie mam kolory tych fiołków - bo sama nie wiem! Wiem, że jeden jest biały 🙂 To ten ostatni, który ukorzeniłam w wodzie. Reszta będzie niespodzianką 🙂
Posted by Basia in Aktualności, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 13 comments
Ekologiczne środki ochrony roślin

Ekologiczne środki ochrony roślin

Uprawiając rośliny jadalne trzeba pamiętać o konieczności używania naturalnych nawozów i środków ochrony roślin. Nie chcemy się przecież zatruć!
Posted by Basia in Szkodniki i choroby roślin, 1 comment
Przesadzanie mięty

Przesadzanie mięty

Na początku lipca przesadzałam 2 rodzaje mięty i melisę do większej doniczki. Dziś pokażę Wam jak to wyglądało i jak wyglądają roślinki po prawie 3 tygodniach od "operacji" 🙂 Jak widać na powyższym zdjęciu sadzonki już ledwo mieściły się w swojej doniczce 🙂 Przypomnę tylko, że 21 maja (1,5 miesiąca wcześniej) wyglądały tak: Mięta rozrasta się bardzo szybko. Wręcz zachowuje się jak chwast i przytłacza inne rośliny. Doskonale nadaje się przez to do uprawy w doniczkach bo mamy wtedy nad nią kontrolę. Jeśli chcecie miętę w ogródku - też radziłabym wysadzić ją w donicy - chociaż szczerze mówiąc ona i tak się rozrośnie 🙂 Mięta ma dość rozbudowany system korzeniowy. Potrafi wypuścić gałązki pod ziemią i wypuścić sadzonkę pół metra dalej 🙂 Zobaczcie sami na poniższych zdjęciach: Nawet nie próbowałam rozplątać tych korzeni 🙂 Na pewno bym je uszkodziła. Chociaż mięcie by to i tak nie zaszkodziło 🙂 może zrobię to na koniec sezonu aby posadzić każdą z nich w osobnej doniczce - zobaczymy. W każdym razie, przesadziłam całą bryłę korzeniową do nowej doniczki i podsypałam wokół ziemią. Efekt końcowy prezentował się tak: A po niecałych 3 tygodniach (zdjęcie z dzisiaj) zdążyły już się tak rozrosnąć: Jak widać - mięta rośnie jak szalona 🙂  Mięta bardzo lubi żeby ją podskubywać 😀 Listki do bezpośredniego użycia zawsze zbieramy z samych czubków - roślinka będzie dzięki temu się ładnie rozkrzewiać 🙂 A jak chcecie zrobić sobie sadzonki to utnijcie ok 5-10cio centymetrową gałązkę i włóżcie na kilka dni do wody. Mięta (i melisa) bardzo szybko ukorzenia się w wodzie. W ciągu tygodnia powinna już wypuścić korzonki. Kiedy te będą miały po ok 1-2 cm możecie je wsadzić do ziemi. Rozrasta się bardzo szybko 🙂 co z resztą widać na powyższych zdjęciach 🙂 W ten sposób można zrobić sadzonki dla rodziny i znajomych 🙂
Posted by Basia in Aktualności, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 8 comments
Pomidorki koktajlowe – radości i smutki

Pomidorki koktajlowe – radości i smutki

Jak to w życiu bywa radość ze smutkiem w parze idzie 🙂 Tak też jest z moimi pomidorkami koktajlowymi - jest się z czego cieszyć ale są i pewne zmartwienia... Zacznijmy od tych przyjemnych rzeczy 🙂 Zaczynają pomidorki owocować! Dzielne pracowite owady kwiatki pozapylały, ja swoje trzy grosze dorzuciłam od czasu do czasu krzaczkami potrząsając i mam pierwsze efekty 🙂 Kwiatki pomału zaczynają przemieniać się w małe zielone kulki 🙂 Zasadzone mam 2 odmiany pomidorków - maskotkę (czerwone) i cytrynka (żółte). Maskotka zdecydowanie szybciej zaczęła kwitnąć i szybciej też tworzą się owoce. Bardziej się też rozkrzewia - żółte pomidorki u mnie idą w jeden wysoki pęd, a czerwone tworzą po 2-3 pędy i na każdym są kwiaty i owoce 🙂 Już nie mogę się doczekać aż nabiorą koloru 🙂 A teraz czas na smutki.. Trochę za mało poczytałam wcześniej o uprawie pomidorków koktajlowych i o niebezpieczeństwach jakie nań czyhają.. I mam skutki - dopadła mnie (a w zasadzie moje pomidorki :P) zaraza ziemniaczana. A przynajmniej na to wskazywałyby objawy.
Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana Pomidorki koktajlowe - zaraza ziemniaczana
Zaraza ziemniaczana atakuje ziemniaki i pomidory (w tym pomidorki koktajlowe). I tutaj muszę zaznaczyć, że zdecydowanie bardziej poddał jej się pomidor żółty. Powyższe zdjęcia przedstawiają tylko tę odmianę. Na maskotce prawie wcale nic nie widać. Zaraza ziemniaczana jest formą grzyba, co atakuje rośliny kiedy wystąpią ku temu odpowiednie warunki - w tym wysoka temperatura i wysoka wilgotność. Zabezpieczać można się najefektywniej opryskami chemicznymi. Ja jednak żadnej chemii u siebie na balkonie nie stosuję. Pozostało mi więc oberwać chore listki - na niektórych krzaczkach niewiele ich zostało 🙁 Przygotowałam też wywar z cebuli i wykonuję nim opryski co 2-3 dni wieczorem. Zobaczymy co z tego będzie. Na razie pomidorki nie poddają się i rosną / kwitną / owocują dalej. Jestem dobrej myśli 🙂 a poza tym mam tyle krzaczków że trochę tych pomidorków i tak będzie 🙂 A na przyszły rok będę wiedziała, żeby wcześniej zacząć prewencyjne opryski wywarem z cebuli i poszukam też odmian odpornych na tę chorobę. Nie zrażam się - w tym roku przede wszystkim się uczę. Każdego kolejnego sezonu będę coraz bogatsza w doświadczenia i uprawy też będą mi lepiej szły 🙂
Posted by Basia in Aktualności, Szkodniki i choroby roślin, 26 comments