Basia

Pomidory i zioła na balkonie? Praktyczny poradnik jak zacząć!

Pomidory i zioła na balkonie? Praktyczny poradnik jak zacząć!

Mamy taką sytuację, że siedzimy w domu. Szczęśliwi ci co mają balkony. Chciałam Was dziś zachęcić do tego by wykorzystać je nie tylko do złapania oddechu ale również wyhodowania czegoś co możecie zjeść! Co powiecie na zioła i pomidory? Zacznijcie już teraz, jest na to idealny czas!

Teraz jest dobry moment żeby wysiać pomidory i zioła takie jak np bazylia. I na przykładzie tych roślin pokażę Wam krok po kroku jak zacząć 🙂 Oczywiście, że można siać więcej - ale proces i listę zakupów pokażę Wam na przykładzie tych dwóch roślin.

WYSIEW

Czas na wysiew pomidorów i bazylii to druga połowa marca, czyli TERAZ! 🙂 Okienko zamyka się gdzieś w połowie kwietnia, więc nie ma czasu do stracenia 🙂

Do wysiewu potrzebujecie:

  1. Nasion
  2. Podłoża (najlepiej takiego specjalnego do wysiewu, ale może być też ziemia uniwersalna)
  3. Pojemników
Zaczynamy od nasion. Macie firmy takie jak Vilmorin, Legutko, PlantiCo, Toraf, Biopon… może się tu teraz komuś narażę, ale… na ten moment nie ma znaczenia które wybierzecie! Ważne aby były jeszcze ważne 😉 (bo nasiona też mają swój termin ważności! Po tym czasie mogą słabiej kiełkować).

Nasiona bazylii - polecam Wam wybrać mieszankę odmian, wszystkie siejemy tak samo a od razu będziecie mieć kolorowo 🙂

Nasiona pomidorów - jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę to proponuję nasiona mniejszych odmian, np. Tumbling Tom, Vilma, Bajaja, Venus - to wszystko bardzo małe krzaczki, które mogą rosnąć nawet w skrzynkach balkonowych. Jeśli chcecie coś większego to wybierzcie Maskotkę lub Koralika. Albo po prostu weźcie to co się Wam podoba 🙂 Pierwszy sezon to sezon eksperymentów - ważne żeby działać! Tylko mocno sugeruję abyście kupowali pomidory koktajlowe, o małych owocach - więcej będzie z nich plonu 🙂

Podłoże - szukajcie “podłoża do wysiewu”, jak nie będzie to ziemia uniwersalna też się nada

Pojemniki - ja najbardziej lubię wielodoniczki / miniszklarenki. Jak pojedyncze komórki będą stosunkowo duże (np 4x4cm) to rośliny dłużej w nich będą mogły rosnąć 🙂 Ważne żeby w zestawie była podstawka, wielodoniczki i pokrywka.

Uwaga: nie polecam doniczek torfowych! One bardzo łatwo pleśnieją. Na start zdecydowanie wybierzcie plastik, oszczędzicie sobie wielu problemów.
Jak już wszystko macie to napełniamy doniczki podłożem, zwilżamy je, ubijamy i siejemy nasiona:

  • Pomidory w odstępach ok 1 cm i na głębokość ok 0.5cm
  • Bazylię w odstępach ok 0,5cm i lekko przysypujemy ziemią żeby nasiona nie były tak bardzo na wierzchu
WAŻNE: z każdego nasionka wyrośnie Wam krzak pomidora 🙂 pamiętajcie o tym i nie wysypujcie całej paczki nasion. Dobrą praktyką jest zasiać 3-4 nasionka jeśli chcemy uzyskać jedną sadzonkę. Po prostu zostawiamy sobie jedną najsilniejszą, a reszty się pozbywamy. Dlatego jeśli macie na balkonie miejsce na 3-4 doniczki to wystarczy Wam 10-15 nasion. Bez sensu siać więcej bo tylko narobicie sobie roboty 😉
Jeśli macie takie doniczki jak pokazałam wyżej to podlewamy zawsze do podstawki. Ziemia ma być stale wilgotna ale nie mokra, nie może być błota! Przykrywamy pokrywką z zestawu i czekamy aż wykiełkują 🙂 pokrywkę raz dziennie zdejmujemy żeby siewki przewietrzyć.

Całość musi mieć jak najwięcej słońca - parapet od południa będzie idealny. Dobrym patentem jest podwyższyć lekko nasze doniczki (np ustawiając je na książkach) aby rama okna ich nie zacieniała.

PIKOWANIE

Jak rośliny trochę podrosną to dobrze jest je rozsadzić do osobnych pojemników. Dla pomidorów na tym etapie super będą np kubeczki po jogurtach czy inne pojemniki o podobnych rozmiarach.

Więcej o pikowaniu pomidorów pisałam tu: Pikowanie pomidorów
Najprościej mówiąc - wyciągamy nasze małe sadzonki i delikatnie przesadzamy je pojedynczo do większych pojemników. Sadzimy je pod same liście. Chodzi o zapewnienie pomidorowi warunków do równomiernego wzrostu. Możecie tu użyć resztki podłoża do wysiewu, jak i ziemi uniwersalnej.

Bazylia może zostać tam gdzie jest, ale jeśli macie czas i chęci to również możecie ją rozsadzić pojedynczo - np wykorzystując puste komórki wielodoniczek 😉

Wszystko dalej trzymamy w mieszkaniu na słońcu i regularnie podlewamy. Ma nie być w doniczkach błota ani suszy, ziemia ma być stale wilgotna.

HARTOWANIE

W cieplejsze dni, kiedy temperatura wynosi przynajmniej 15C, możemy wystawiać nasze roślinne przedszkole na zewnątrz w celu hartowania. Zaczynamy od 1-2 godzin w lekkim cieniu. Nie wystawiamy naszych sadzonek od razu na pełne słońce bo tego nie przeżyją. Stopniowo wydłużamy ten czas, aż będziemy je zostawiać na dworze na cały dzień. Przy cieplejszych nocach też mogą zostać na zewnątrz, wszystko zależy od temperatur. Dlatego obserwujemy prognozy i wystawiamy rośliny na dwór tak dużo jak tylko się da. Nie musimy ich przy tym mocno osłaniać od wiatru, wręcz przeciwnie - on je wzmocni.

WYSADZAMY NA MIEJSCE STAŁE

Dla naszego regionu przyjmuje się, że ryzyko przymrozków mija 15 Maja wraz z tzw “Zimną Zośką”. Wtedy możemy nasze pomidory i bazylię wysadzić na stałe na zewnątrz. Ten termin jest umowny i musimy obserwować prognozy. Przymrozki zabiją pomidory i bazylię. Dodatkowo pomidor poniżej 10 stopni przestaje rosnąć. Dlatego musimy pilnować tych temperatur.

Więcej na ten temat przeczytacie tu: Kiedy wysadzić pomidory na zewnątrz?
Na tym etapie potrzebujecie trzech rzeczy:

  1. Donic
  2. Podłoża
  3. Drenażu

Jeśli chodzi o donice to:

  • Dla pomidorów karłowych (Tumbling Tom, Vilma, Bajaja, Venus) wystarczą zwykłe skrzynki balkonowe albo doniczki o pojemności 3-5 litrów
  • Dla całej reszty pomidorów polecam minimum 10 litrów, głębokość min 30 cm - do takiej donicy sadzimy JEDNĄ sadzonkę pomidora
  • Bazylię dosadzimy do pomidorów 😉 Ale jeśli chcecie posadzić ją jeszcze osobno to jej wymagania są niewielkie i nada się praktycznie wszystko.
Z rozwiązań budżetowych polecam kosze na odpady FNISS z Ikei. A z rozwiązań zero waste - wiadra po kwiatach z marketów, sklepy oddają je za darmo - wystarczy zapytać.
Podłoże może być uniwersalne, może być z dodatkami (np nawozu, hydrożelu), może być specjalne dedykowane warzywom. Nie ma to AŻ tak wielkiego znaczenia. Podłoże ma być 🙂 W takiej ilości aby wypełnić nasze donice 😉

Drenaż z kolei to warstwa, którą umieszczamy na dnie donicy aby tam zbierał się nadmiar wody (np po deszczu czy podlewaniu przez zaangażowanego przedszkolaka 😉 ). W tym celu polecam keramzyt - jest lekki, niedrogi i łatwo dostępny.

Tak więc po kolei:

  • Na dno donicy wysypujemy warstwę drenażu (3-5 cm wystarczy, do większej donicy można więcej)
  • Uzupełniamy podłożem
  • Sadzimy rośliny 🙂 - pomidory sadzimy pod same liście, tak jak przy pikowaniu
  • Podlewamy
Polecam zaopatrzyć się również w nawóz do pomidorów. To żarłoczne rośliny i wymagają dodatkowego dokarmiania 🙂 W sklepach znajdziecie takie przeznaczone do pomidorów i papryk, one będą najlepsze.

I tyle! Macie teraz donicę z pomidorami i bazylią, z której plony będziecie mogli zbierać przez cały sezon, aż do jesieni!

PODSUMOWANIE

Na koniec jeszcze raz, lista zakupów:

  • Nasiona
  • Pojemniki do wysiewu (polecam miniszklarenki)
  • Podłoże do wysiewu
  • Podłoże uniwersalne
  • Drenaż (np keramzyt)
  • Donice docelowe
  • Nawóz do pomidorów
Na liście nie ma pojemników do pikowania - tu polecam zacząć zbierać kubeczki po nabiale 😉

W razie problemów wpadajcie na grupę na Facebooku. Mamy tam mnóstwo niesamowicie zakręconych osób chętnych do pomocy 🙂 Mówią, że to najbardziej przyjazne miejsce w Internecie 😉

To jak? Kto sieje z nami pomidory? 🙂

P.S. Podeślijcie ten poradnik innym, niech też spróbują swoich sił! Kiedy jak nie teraz?

BONUS:

Jak chcecie dodatkowo urozmaicić swoje donice to przy zakupach dorzućcie do koszyka jeszcze paczkę nasion aksamitek. Te powtykajcie w ziemię przy wysadzaniu pomidorów na zewnątrz. Wyrosną Wam dodatkowe kwiaty odstraszające szkodniki 😉 W ten sam sposób możecie dosiać nagietki.

Posted by Basia in Porady, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 0 comments
7 błędów przy zakładaniu warzywniaka na balkonie i jak ich uniknąć

7 błędów przy zakładaniu warzywniaka na balkonie i jak ich uniknąć

Przed Wami mini kurs wideo o siedmiu błędach popełnianych przez początkujących (ale nie tylko 🙂 ) ogrodników balkonowych!

Ci z Was, którzy obserwują mnie na Facebooku, być może widzieli już część z tych filmów. Jest jednak również szansa, że i Wam one umknęły 😉 Teraz dodałam całość na YouTube aby można było je wygodnie obejrzeć lub wrócić do nich później.

Ten darmowy mini kurs powstał jako wstęp do dużego kursu "Warzywniak na balkonie", który startuje już tej wiosny! Pomoże on aspirującym ogrodnikom stworzyć swój własny jadalny ogród w warunkach miejskich 🙂 Znajdziecie w nim 10 modułów, które poprowadzą Was krok po kroku przez przygodę z balkonowym ogrodnictwem. Kupując kurs, otrzymacie również dostęp do dedykowanej grupy wsparcia na Facebooku, gdzie żadne pytanie nie zostanie bez odpowiedzi!

Kurs tworzę razem z Kasią i Dominiką, które prowadzą Inspekty. Zajrzyjcie do nich, bo robią naprawdę fajne rzeczy!

Obecnie, do końca tygodnia (do 23 lutego) trwa przedsprzedaż i możecie kupic kurs w bardzo okazyjnej cenie - taniej nie będzie 🙂 Serdecznie zapraszam!


A teraz, zapraszam Was do obejrzenia siedmiu krótkich filmów o siedmiu błędach popełnianych przy zakładaniu warzywniaka na balkonie!



Jeśli wolicie obejrzeć je bezpośrednio na YouTube to tutaj znajdziecie całą playlistę: 7 błędów popełnianych przy zakładaniu warzywniaka na balkonie
Posted by Basia in Porady, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 0 comments
Kalendarz ogrodnika – sierpień

Kalendarz ogrodnika – sierpień

Sierpień. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to taki mały sygnał że sezon pomału się kończy. Że teraz już “z górki”. Zdecydowana większość prac w tym miesiącu to prace pielęgnacyjne i… cieszenie się plonami. To też czas na wyciąganie wniosków z całego sezonu i planowanie zmian na kolejny.

Podlewamy i nawozimy

Dalej podstawą pielęgnacji jest podlewanie. Wciąż obecne mogą być fale upałów, kiedy musimy zwrócić szczególną uwagę na nawadnianie naszych roślin. Część z nich może nawet nie zauważyć przesuszenia podłoża od czasu do czasu (np papryczki chili czy zioła śródziemnomorskie jak tymianek czy rozmaryn), ale dla innych - np. pomidorów , takie przesuszenie może spowodować silny stres. W efekcie może być zaburzone pobieranie nawozów z podłoża. W czasie upałów możemy między innymi zaobserwować suchą zgniliznę wierzchołkową pomidora.

Pamiętać musimy też o dobrym odżywianiu wszystkich roślin wydających obecnie plon.

Zbiory plonów

Zbiory! To chyba hasło przewodnie sierpnia 🙂 Delektujemy się pomidorami, paprykami, bakłażanami, cukiniami… I wszystkim tym, co udało nam się wyhodować w minionych miesiącach 🙂

Zbiory nasion

Teraz też czas na pozyskiwanie nasion z odmian, które chcielibyśmy powtórzyć w kolejnych sezonach. Nawet jeśli nie będziemy siać w kolejnym roku, to warto nasiona zachować gdyż zachowują ważność przez kilka lat. Możemy też nimi obdarować rodzinę lub znajomych i zarazić ich nieco ogrodniczą pasją 😉

Więcej o pobieraniu nasion:

Wypatrujemy chorób grzybowych

Noce, poranki i wieczory coraz chłodniejsze. Mamy sporo opadów. Warunki dalej korzystne dla rozwoju wszelkich chorób grzybowych. Tutaj najważniejsze jest zapobieganie i czujność.

Więcej informacji tu: jak uchronić się przed zarazą ziemniaczaną (i innymi chorobami grzybowymi)

Opryski zapobiegawcze

Dobrze jest popryskać czasem rośliny, choćby tylko wodą z sodą oczyszczoną (1 łyżeczka na 1 litr wody). Możemy też zrobić napar z suszu roślinnego. Nie zaszkodzi też dodać kilka kropli olejków eterycznych. Pomoże nam to uchronić się przed szkodnikami i chorobami grzybowymi.

Zobacz tutaj: najprawdopodobniej najlepszy preparat roślinny

Ostatnie wysiewy

W połowie miesiąca możemy wysiać rzodkiewkę, sałatę, szpinak, roszponkę, czy rukolę na jesienny zbiór.

Usuwamy suche czy przekwitnięte pędy

We wszystkich roślinach wieloletnich usuwamy uschnięte pędy, liście czy kwiaty. Przycinamy też przekwitniętą lawendę, skracając jej pędy mniej więcej o połowę, nadając jej półkulisty kształt.

Pobieramy sadzonki, np pelargonii

Sierpień to idealny moment na pobieranie sadzonek wierzchołkowych. Możemy rozmnożyć teraz pelargonię, czy zioła takie jak tymianek, rozmaryn, oregano, miętę, lawendę… Wszystko co możemy uciąć, włożyć do wody i czekać na korzenie 😉

Więcej o rozmnażaniu pelargonii: pobieranie sadzonek pelargonii

Ogławiamy pomidory wysokorosnące

Jeśli mamy u siebie wysokorosnące odmiany pomidorów to druga połowa sierpnia jest dobrym momentem na ich ogłowienie. Polega to na usunięciu stożka wzrostu (czyli ostatniej pary liści) nad najwyższym kwitnącym gronem. Przyjmuje się że na roślinie powinno zostać 6-7 gron żeby zdążyły się wybarwić do końca sezonu. Zabieg ten sprawi, że energia rośliny pójdzie w owoce, a nie dalszy wzrost.

Odmiany wysokorosnące to takie, które wraz ze wzrostem wytwarzają kolejne grona, coraz wyżej i wyżej. Dojrzewają najpierw te na dole, potem kolejne.

Lekcje na przyszły sezon

Sierpień to też dobry moment aby zastanowić się (i spisać!) nasze przemyślenia na kolejne sezony. Kilka miesięcy intensywnej pracy za nami, warto wyciągnąć z niej wnioski i usprawnić nasze działania w przyszłym roku. Zachęcam bardzo do zapisania tych rzeczy, gdyż pamięć jest bardziej ulotna niż chcemy przyznać 😉

W temacie wyciągania wniosków, zachęcam Was do wypełnienia pomidorowej ankiety! Chcę zebrać przemyślenia Czytelników odnośnie odmian pomidorów jakie się u Was znalazły. Razem wybierzmy najlepsze odmiany na kolejny sezon 🙂

Link do ankiety: slonecznybalkon.pl/pomidory-ankieta  



  Zdjęcie: NordWood Themes | Unsplash
Posted by Basia in Kalendarz upraw, 0 comments
Moje pomidory – lipiec 2019

Moje pomidory – lipiec 2019

Nie pokazywałam na blogu w tym roku jeszcze co u mnie rośnie! Takie rzeczy teraz tylko na facebook’owej grupie 😉 ale co by tradycji stało się zadość, pokażę Wam tu moje tegoroczne pomidory!

W tym sezonie znajdziecie u mnie 14 odmian pomidorów:

  1. Ildi
  2. Blush
  3. Snow white
  4. Sassari
  5. Cafe blue
  6. Cherokee green pear
  7. Thai pink egg
  8. Tom Warren’s yellow cherry
  9. Pendulina orange
  10. Barry’s crazy cherry
  11. Sunrise bumblebee
  12. Solena yellow
  13. Favorita
  14. Bajaja (2 sztuki)
Wszystko to są pomidory koktajlowe i oprócz soleny yellow i favority, wszystkie mam z własnego wysiewu ♥

Wszystkie rosną ładnie, część już owocuje, kilka zaczyna się już wybarwiać. Nawet już niektórych spróbowaliśmy 😉 Ale to dopiero początek sezonu, a pogoda w tym roku niestety nie sprzyja. Najpierw ogromne fale upałów i ogromne nasłonecznienie, które sprawiały że pomidory nie chciały zawiązywać owoców. A teraz solidne ochłodzenie, które z dwojga złego chyba jest lepsze, niemniej jednak dalej nie jest to idealna pogoda dla pomidorów. Tak czy inaczej - na to wpływu nie mam, więc pozostaje jedynie dbać o pomidory jak najlepiej w warunkach jakie są.

Oto moje tegoroczne sadzonki na początku lipca:

Ildi

Dopiero zaczyna kwitnąć.

Snow white

Ma już pierwsze pomidorki, ale jeszcze zielone.

Blush

Ma już pierwszego, prawie wybarwionego pomidorka. Jeszcze nie skonsumowany 😉

Sassari

Tutaj degustacja już za nami, czekamy na więcej! Fajne słodziutkie pomidory z cienką skórką - polecam!

Cafe blue

Ta sadzonka ma u mnie pecha. Najpierw na etapie produkcji rozsady dość solidnie zjadł ją jakiś grzyb, potem (już na balkonie) zalał deszcz, a podczas ostatniej fali upałów popaliło jej górne liście. Ale rośnie dalej i pojawiają się u niej pierwsze pąki kwiatowe 😉

Cherokee green pear

Dopiero pierwsze pąki.

Thai pink egg

Pierwsza azjatycka odmiana jaka u mnie gości, i ma już pierwsze owoce!

Tom Warren’s yellow cherry

Rośnie pięknie, rozrasta się na boki. Pierwsza degustacja również za nami. Tą odmianę zdecydowanie zapisuję sobie do powtórki bo pomidorki przepyszne!

Pendulina orange

Ma ciekawy pokrój krzaczka, rozrasta się bardzo na boki. Nadawałaby się do doniczek wiszących, albo ustawionych na wyższych półkach czy barierkach. Pierwszych pomidorów już spróbowaliśmy i nas nie zachwyciły 😉 Pendulina ma dość grubą skórkę. W środku smaczna i owoce bardzo dekoracyjne więc jeśli to Wam nie przeszkadza to polecam 🙂 Jest bardzo plenna!

Barry’s crazy cherry

Tu jeszcze czekam na dojrzałe owoce, bo kwiatostany są niezwykle imponujące!

Sunrise bumbleblee

Są kwiaty, są pomidorki, ale jeszcze zielone.

Solena yellow

Ta i poniższa favorita to pomidory szczepione na dzikich podkładkach od Beegarden. Obie już owocują i pomalutku zaczynają się wybarwiać. Rosną razem w donicy - solena po prawej, favorita po lewej.

Favorita

Jak wyżej - są kwiaty, są owoce, ale jeszcze niedojrzałe.

Bajaja

Typowy niski pomidor do doniczek. Bardzo ścisłe grona z wieloma pomidorkami. Jeszcze zielone 😉



A jak tam u Was? Zadowoleni z tegorocznych pomidorowych wyborów?

I ponownie zapraszam na grupę po aktualności nie tylko z mojego balkonu 😉
Posted by Basia in Aktualności, 0 comments
Kalendarz ogrodnika – lipiec

Kalendarz ogrodnika – lipiec

Czerwiec za nami. W tym roku wyjątkowo upalny. Z nadzieją patrzę na prognozy, licząc na to że lipiec przyniesie więcej opadów. Na razie przyniósł wichury i ochłodzenie. I całe szczęście bo te upały nie służyły pomidorom…

Podlewamy

Główne hasło na wakacje to: podlewanie! Niestety przy obecnych tendencjach wody z nieba nie starczy w żadnym ogrodzie 🙁 A tym bardziej na balkonie. Doniczki to klimat ekstremalny dla roślin. Silne słońce i wiatry sprawiają że podłoże wysycha w ekspresowym tempie. Dlatego musimy pamiętać o regularnym podlewaniu. Ogólna zasada brzmi: lepiej rzadziej, a mocniej. W ten sposób pobudzamy roślinę do sięgania korzeniami głębiej i dalej. A to się jej przyda w okresach upałów.

Zbiory ziół

Lato to też dobry czas na zbiory ziół. Obcinamy pędy, myjemy, osuszamy i … wiodące metody na ich przechowanie to suszenie i mrożenie. W pierwszym przypadku możemy użyć suszarki do owoców, grzybów i ziół albo powiązać “bukieciki” i powiesić je np. przy karniszach. W drugiej opcji możemy zamrozić posiekane listki (np. pietruszki, koperku czy szczypiorku), albo całe gałązki (np. lubczyku). Możemy też wykorzystać foremki do lodu i zalać zioła oliwą - i zamrozić. W ten sposób otrzymamy aromatyczne kostki, które możemy później wykorzystać bezpośrednio do sosów czy zup.

Zbiory owoców

W lipcu dojrzewają wszelkie owoce - maliny, poziomki, truskawki, borówki, pomidory, papryki, ogórki… Tutaj z reguły uskuteczniać będziemy bieżącą konsumpcję 😉 Chyba, że macie szczęście i posiadacie ogródek - wtedy być może pokusicie się o zamknięcie smaków lata w słoikach 🙂

Obserwujemy

Mogą pojawić się u nas różnego rodzaju choroby grzybowe, w tym zaraza ziemniaczana. Wcześnie wykryta może być szybko zatrzymana, dlatego ważne jest by robić regularny przegląd roślin.

Więcej o zarazie ziemniaczanej: jak ustrzec się przed zarazą ziemniaczaną?

Nawozimy i pryskamy

W dalszym ciągu owocujące rośliny wymagają naszej pomocy w postaci nawożenia. Teraz przed nimi największy wysiłek, czyli produkcja owoców. Dodatkowo upały mogą zaburzać pobieranie składników z podłoża. Dlatego musimy zadbać aby wraz z regularnym podlewaniem otrzymywały również odpowiednie pożywki.

Zobacz czego potrzebują pomidory: nawożenie pomidorów

Z kolei regularne opryski mogą nam pomóc zabezpieczyć rośliny przed szkodnikami i chorobami. Jak zawsze polecam oprysk ziołowy, najlepiej z dodatkiem sody oczyszczonej. Ja do swojego obecnie dodaję również po kilka kropli olejków eterycznych - z drzewa herbacianego i tymiankowego.

Przepis znajdziecie tu: najprawdopodobniej najlepszy preparat roślinny

Podwiązujemy pomidory

Pomidory dalej rosną i trzeba je regularnie podwiązywać. Szczególnie, że owocujące łodygi mogą się uginać i łamać pod ciężarem owoców. Co więcej, w Polsce coraz częściej obserwujemy silne wiatry. Podwiązanie pomoże pomidorom je przetrwać. A jeśli dla Waszego regionu zostaną wydane ostrzeżenia o wichurach to warto rośliny na balkonie zabezpieczyć. Bo w przeciwnym wypadku może się Wam zdarzyć to co mi w ostatnich dniach…



Więcej tutaj: jak zabezpieczyć balkon przed silnym wiatrem?

Korzystamy z wakacji

Wakacje wiążą się również z dłuższymi okresami naszej nieobecności. Na ten czas warto rośliny zabezpieczyć - szczególnie jeśli chodzi o podlewanie. Idealnym rozwiązaniem będzie jakaś dobra dusza, która odwiedzi nasze rośliny gdy nas nie będzie. Jednak wiem, że nie zawsze jest to możliwe. Na szczęście jest wiele sposobów - od systemów automatycznego nawadniania, przez rozwiązania gotowe (np. Kule nawadniające) aż do projektów diy (np. Z wykorzystaniem plastikowych butelek).

Po pomysły na nawadnianie zapraszam Was tutaj: co zrobić z roślinami podczas wyjazdu?

To jakie macie plany na lipiec? 🙂



Zdjęcie: Jeeray TANG on Unsplash
Posted by Basia in Kalendarz upraw, 1 comment
6 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mszycach

6 rzeczy, których (być może) nie wiecie o mszycach

W tym roku jest plaga mszyc. Z kim nie rozmawiam, ten narzeka na wyjątkowo uciążliwe w tym roku mszyce. Jasne, mamy też do kompletu wciornastki, mączliki, przędziorki i inne. Ale zdaje się, że królowa jest tylko jedna 😉

U mnie wyjątkowo obsiadły melona. Nie ma listka (ani pąka kwiatu) bez śladu tych szkodników. Przyznam, że już kilka razy miałam ochotę go po prostu wyrzucić. Ale póki co, testuję wszystkie znane mi (i nieznane) środki żeby się mszyc pozbyć. Coś tam działa, coś działa mniej, ale walka trwa. A dopóki walczysz, nie przegrałeś! 😀

Tak czy inaczej, wroga warto dobrze poznać 😉 Dlatego mam dzisiaj dla Was kilka ciekawostek o mszycach. Ciekawa jestem - czy to wszystko już wiedzieliście? Czy na poniższej liście będą jakieś nowe dla Was informacje?

1. Mszyce mają różne kolory

Najczęściej spotykamy mszyce zielone i czarne. U mnie na balkonie pojawiają się tylko zielone, a jeśli widzę czarne sztuki - to ze skrzydełkami. Mszyc jednak jest kilka tysięcy gatunków! Wśród nich znajdziecie mszyce pomarańczowe, żółte, różowe, białe, szare, a nawet czerwone!

2. Niektóre mszyce przenoszą swoje kolonie na inne rośliny

Jak wyżej wspomniałam, wśród kolonii mszyc znajdują się pojedyncze osobniki ze skrzydłami. Mają one na celu przeniesienie kolonii w inne miejsce, gdyż mszyce dzielą się na dwie grupy:
  • Takie, które całe swoje życie żerują na jednym gatunku (jednodomowe)
  • Oraz takie, które podjedzą sobie w jednym miejscu, a potem przenoszą się gdzie indziej 😉 (dwudomowe)
Przy czym warto też wiedzieć, że mszyce składają jaja tylko na jesień - łatwiej im w ten sposób przetrwać zimę. Z tych jaj wiosną wykluwa się pierwsze pokolenie - same samice! W czasie wiosny i lata mszyce nie potrzebują samców do rozmnażania. Samice rodzą kolejne samice - aż do jesieni. Wtedy pojawiają się samce, które zapładniają samice. Te z kolei składają jaja, które będą zimować aż do kolejnej wiosny. I cykl zostaje zamknięty.

Na poniższym zdjęciu najprawdopodobniej udało mi się uchwycić moment porodu 😉

Natomiast jeśli mamy do czynienia z mszycami dwudomowymi, to w międzyczasie pojawiają się wyżej wspomniane skrzydlate osobniki, które przenoszą kolonię na kolejnego roślinnego żywiciela. W dalszym ciągu jednak są to wyłącznie samice, które na nowej roślinie rodzą kolejne. Panowie potrzebni są tylko na jesień 😉

Niestety zła wiadomość jest taka, że najczęściej występujące mszyce dwudomowe, jako pierwszego żywiciela wybierają jakieś chwasty. A na żywiciela głównego przylatują do nas na balkon aby spędzić tam całą wiosnę i lato 😉 I dopiero na jesień pojawią się skrzydlate osobniki, które wrócą na pierwotny chwast aby tam złożyć jaja i przezimować. Dlatego (raczej) nie ma co czekać aż same znikną.

3. Mają kłująco - ssący aparat gębowy

A co to znaczy? To znaczy że wbijają się w liść, pąk lub łodygę i wysysają soki z wnętrza rośliny. Nie zjadają liści jak np gąsienice. A to z kolei ma przełożenie na nasze strategie walki. Otóż wszystkie szkodniki, które jedzą liście można otruć wprowadzając na liść jakąś substancję, która zareaguje z ich układem pokarmowym. Ale nie mszyce! One nie zjadają liścia, tylko wbijają się jak komar. Możemy zatem działać na dwa sposoby:
  • Używając preparatów, które działają przy styczności z ciałem mszycy - raniąc je, lub zatykając ich otwory gębowe
  • Stosując środki, które po podlaniu lub oprysku przenikną do środka rośliny i będą krążyć w jej sokach
Dlatego właśnie, mówi się o tym żeby bardzo dokładnie opryskać zaatakowaną roślinę, zwracając szczególną uwagę na spodnią stronę liści. Bo te preparaty najczęściej działają kontaktowo! Czyli potrzebują bezpośredniego kontaktu z ciałem szkodnika żeby zadziałać.

4. Mszyce żyją w symbiozie z mrówkami

Nie wszyscy wiedzą, że mrówki bardzo lubią mszyce. Zjadają lepką spadź pozostawianą przez te szkodniki na roślinie. Ten słodki sok bywa nawet transportowany z powrotem do mrowiska, jako pokarm dla młodych. Mrówki wręcz pobudzają mszyce do wydzielania większej ilości spadzi, uderzając w nie swoimi czułkami. Co więcej, znane są przypadki kiedy to mrówki “hodują” mszyce. Dwie kolonie mrówek mogą walczyć ze sobą o stado mszyc. Mogą ich bronić przed drapieżnikami, a czasem nawet transportować na inną roślinę w przypadku zagrożenia lub “wyczerpania żywiciela” 😉 Wobec tego jeśli zauważycie u siebie mrówki i mszyce to trzeba starać się ograniczyć populację jednych i drugich.

Jak zainteresowało Was życie mrówek to koniecznie przeczytajcie ten artykuł, to naprawdę fascynujące stworzenia!

5. Mszyce mają sporo naturalnych wrogów

Najbardziej popularnym drapieżnikiem żywiącym się mszycami jest…. biedronka! Zarówno dorosłe osobniki jak i larwy (które swoją drogą są zupełnie niepodobne do latających czerwonych owadów) zjadają ogromne ilości mszyc. Jedna larwa biedronki może spożyć ich nawet kilkaset dziennie!

Innym naszym sprzymierzeńcem w walce z mszycami są złotooki - bladozielone owady z przezroczystymi skrzydełkami. Tutaj niestety tylko ich larwy pomogą nam w walce ze szkodnikami, gdyż dorosłe osobniki żywią się pyłkiem kwiatowym. Za to larwy złotooków jedzą nie tylko mszyce, ale również.. wciornastki! A wiem, że z ograniczeniem populacji tych drugich walczy obecnie wielu z nas. I tak samo jak w przypadku biedronek - larwy złotooków w niczym nie przypominają tych eterycznych bladozielonych owadów 😉

Mszyce stanowią przysmak również dla skorków, potocznie nazywanych szczypawicami. Te jednak żywią się również roślinami, więc jeśli “posprzątały” już nasze uprawy z nieproszonych gości, warto przenieść je w inne miejsce 😉

Jako ostatniego chciałam wymienić bzyga. Ta muchówka często cierpi ze względu na swoje ubarwienie. Jej mechanizmem obronnym są czarno żółte paski, przez co niestety bywa często mylona przez nas z nielubianymi osami. Dlatego po raz kolejny podkreślam - zanim uśmiercicie jakiegoś owada to dowiedzcie się kim on jest i co on robi 😉 Bo w tym przypadku pozbylibyście się potężnego sprzymierzeńca w walce ze szkodnikami - larwy bzygów również potrafią solidnie ograniczyć występującą u nas populację mszyc.

Więcej informacji o naszych sprzymierzeńcach w walce ze szkodnikami znajdziecie tutaj.

6. Mszyce bywają spasożytowane!

Tutaj aż chce się powiedzieć - karma wraca! Otóż czasem, wśród kolonii mszyc, możecie znaleźć takie “zmumifikowane” ich ciała, w kolorze szaro brązowym. Jest to ślad po tym, iż inny owad, najprawdopodobniej błonkówka, użyła mszycy jako “inkubatora” dla swojej larwy. Taki naturalny sposób na kontrolę populacji mszyc 😉

Na poniższym zdjęciu widzicie po lewej mszyce spasożytowane, a po prawej wylinkę mszycy.

Jak widzicie, mszyce to całkiem ciekawe stworzenia 😉 Niemniej jednak życzę Wam jak najmniej okazji do ich obserwacji 😉

Kilka sposobów na to jak pozbyć się mszyc znajdziecie tutaj: jak pozbyć się mszyc?

P.S. Jeszcze pająki polują na mszyce 😉

P.P.S. Na koniec "piękna" kolonia mszyc na łodydze rzodkiewki zbierającej się do kwitnienia. Te musiałam wszystkie usunąć, nie zdążyły wykształcić kwiatów niestety. Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z mojego balkonu, tylko z ostatnich tygodni. Jak widzicie, trochę ich u mnie jest 😉 Ale przynajmniej miałam (mam nadzieję, że niepowtarzalną 😛 ) okazję do testowania obiektywu makro 😉

Posted by Basia in Ciekawostki, Szkodniki i choroby roślin, 0 comments
Kalendarz ogrodnika – czerwiec

Kalendarz ogrodnika – czerwiec

Czerwiec to czas pierwszych plonów, ale i zazwyczaj pierwszych konkretnych starć ze szkodnikami i chorobami naszych roślin. Już mamy (z reguły 😉 ) wszystko posadzone - teraz pielęgnacja i zbieranie owoców naszej pracy.

Zbiory

Dojrzewać zaczynają truskawki, poziomki, borówki, maliny i inne owoce jagodowe. Do zbioru nadaje się również większość ziół. Jeśli chcemy uzyskać jak najbardziej aromatyczne pędy to należy je zebrać przed kwitnieniem, najlepiej w suchy, słoneczny dzień. Możemy im również pozwolić kwitnąć - na pewno ucieszy to lokalne pszczoły 🙂 a dla nas zioła nadal będą nadawać się do spożycia, jedynie może się delikatnie zmienić ich aromat (kwiaty również są jadalne!). W czerwcu mogą zacząć dojrzewać już pierwsze, wczesne odmiany pomidorów.

Choroby grzybowe

Czerwcowa aura sprzyja rozwojowi wszelkich chorób grzybowych, w tym najbardziej popularnej zarazy ziemniaczanej na pomidorach. Jest ciepło, deszczowo - dla grzybów to warunki idealne. W tym przypadku zdecydowanie łatwiej zapobiegać niż leczyć.

Wskazówki jak ustrzec się przed tą najpopularniejszą chorobą grzybową znajdziecie tutaj: jak zabezpieczyć się przed zarazą ziemniaczaną

Szkodniki

Najprawdopodobniej pojawią się u Was mszyce i ziemiórki (a może i inne wciornastki). Ziemiórka lubi wilgoć - stąd jeśli jeszcze jej u Was nie ma po majowych deszczach, to w czerwcu pojawi się z dużym prawdopodobieństwem. A mszyca to już w zasadzie pewniak. Od razu mówię - jeśli chcecie prowadzić Wasz balkonowy ogródek w miarę naturalnie to nie ma co liczyć na całkowite wyeliminowanie tych szkodników. Ważne jednak aby trzymać ich populację w ryzach aby nie narobiła nam zbyt dużo szkód.

Dobrą praktyką jest zainstalowanie żółtych tablic lepowych aby łatwiej było nam wykryć pojawiające się szkodniki. Jednak część ogrodników twierdzi, że te tablice przyciągają szkodniki, które normalnie by się na naszym balkonie nie pojawiły. Tutaj musicie sami przeanalizować bilans potencjalnych zysków i strat i podjąć decyzję samodzielnie.

Więcej porad w poniższych artykułach:

Jak walczyć z mszycami?
Jak pozbyć się ziemiórek?

Inni balkonowi goście

W czerwcu, kiedy coraz więcej jest u nas zieleni i kwiatów, odwiedzać nas będą również inne owady. I zdecydowana większość z nich to stworzenia pożyteczne, których nie należy się bać. Istnieje w nas jakiś taki dziwny lęk przed małymi stworzeniami - jak tylko widzimy małego robala to pierwsza nasza myśl biegnie w kierunku sposobów jak się go pozbyć. A ja zachęcam żeby takie stworzenia, żuczki, chrząszcze, pająki - jeśli już nie tolerujemy ich na naszym balkonie - po prostu wyrzucić na trawę przed blokiem. Każdy z nich ma swoje miejsce w ekosystemie, i przy obecnym globalnym kryzysie bioróżnorodności tym bardziej trzeba o nie dbać. Miejmy świadomość, że kiedy “zaczynamy się bawić w ogród” to będą nas odwiedzać mali goście. To normalne, im tego brakuje w miastach, nasze ukwiecone balkony jawią się im niemal jak oaza na pustyni. Wiem, że chcemy chronić swoje uprawy przed szkodnikami, i to jak najbardziej rozumiem.

Zachęcam jednak do poznania innych gości bliżej zanim zapragniemy ich zniszczyć 😉 Może się okazać, że te "robale" i dla nas będą przydatne. Na przykład widoczny na poniższym zdjęciu (autorstwa czytelniczki Sylwii) omomiłek zjada mszyce 😉 A to zdecydowanie będzie nam potrzebne!



W tym miejscu też warto zaznaczyć, że jeśli wykonujecie jakieś opryski które potencjalnie mogą zaszkodzić pszczołom to należy je wykonać wieczorem. Jeśli zastosujecie szkodliwy dla pszczół oprysk rano, to te owady które odwiedzą Wasz balkon najprawdopodobniej zachorują lub zginą po powrocie do ula. Na opakowaniu preparatu powinna się znaleźć informacja o wymaganej karencji dla pszczół, jeśli jest taka potrzebna.

Usuwamy pomidorowe wilki

W większości odmian pomidorów wysokorosnących należy usuwać wilki - pędy które wyrastają z połączenia liścia z główną łodyga. Jeśli chcemy pomidora prowadzić na dwa pędy - jednego z dolnych wilków zostawiamy, usuwając rosnący pod nim liść.

Nie robimy tego przy odmianach karłowych i o krzaczastym pokroju, jak np. koralik.

Więcej o wilkach tu: pomidorowe wilki

Pamiętamy również aby pomidory regularnie podwiązywać do palików, czy innych podpórek.

Siejemy

Coś jeszcze możemy posiać 😉 np. Ogórki, dynie czy kalarepę na początku miesiąca (wprost do gruntu). Możemy też dalej dosiewać sałaty, rzodkiewki, buraków, marchwii czy fasolki szparagowej.

Podlewamy

Pamiętamy o podlewaniu! Szczególnie w okresach suszy, które dla naszego kraju są coraz częstsze.

Nawozimy

Bez nawożenia będzie ciężko w pojemnikach roślinom, które mają wydać owoce. Dlatego regularnie dokarmiamy pomidory, papryki, truskawki, poziomki itp.

Więcej o nawożeniu pomidorów tutaj: Jak nawozić pomidory?

Pryskamy

Warto też rozpocząć regularne opryski wzmacniająco-ochronne. Ja, jak co roku polecam preparat ziołowy, którego z powodzeniem używam co roku. Takie opryski możemy wykonywać co ok. 2 tygodnie, nigdy w pełnym słońcu.

Przepis tutaj: najlepszy naturalny preparat roślinny

Rozmnażamy zioła

Jeśli mamy ochotę na nowe sadzonki aby obdarować najbliższych, lub po prostu chcemy odmłodzić nasze wieloletnie okazy to czerwiec jest do tego dobrym momentem. Ucinamy kilkucentymetrowe zielone pędy i wkładamy je do wody. Możemy tak zrobić z bazylią, miętą, ale także tymiankiem, oregano, cząbrem, lawendą i innymi. Od razu po pojawieniu się korzeni wkładamy sadzonki do ziemi. Wodę należy często wymieniać aby nie pojawiła się pleśń.

Więcej: rozmnażanie ziół
Ale też: rozmnażanie fiołków afrykańskich (teraz jest dobry na to moment - nie dość, że pogoda sprzyja, to jeszcze zapewne zwolniły się Wam jakieś parapety w mieszkaniu 😉 )



Czerwiec to piękny miesiąc, mamy najdłuższe dni w roku i możemy z nich korzystać również na balkonie. Poranna kawa, czy wieczorne oglądanie zachodu słońca. Może znajdzie się u Was na balkonie miejsce na te drobne przyjemności po majowym szale sadzenia 😉

unsplash-logoLesly Juarez
Posted by Basia in Kalendarz upraw, Porady, 2 comments
Jak nawozić pomidory?

Jak nawozić pomidory?

Nawożenie pomidorów to jest temat, który mimowolnie powraca co roku. Pojawiają się przebarwienia na liściach, szukamy ich przyczyn i okazuje się, że problemem są niedobory mineralne. Jak więc najlepiej zadbać o pomidory żeby tego uniknąć?

Pomidory w uprawie pojemnikowej nawozić trzeba. Czy nawozami naturalnymi, czy mineralnymi - to już ma mniejsze znaczenie. Ale w tak ograniczonym (i nienaturalnym) środowisku jakim jest donica bez tego się nie obejdzie. Oczywiście przy założeniu, że chcemy mieć jak najzdrowsze sadzonki i jak największe plony 😉

Czasami spotykam się ze stwierdzeniem, że po to hodujecie pomidory (i inne rośliny jadalne) na balkonie, aby “nie pakować w nie żadnej chemii”. Odniosę się do tego tylko na szybko, gdyż jest to bardzo indywidualna kwestia. Nawożenie nawozami mineralnymi nie jest dla mnie “pakowaniem chemii” w rośliny. Zdaję sobie sprawę, że pojawią się osoby, które powiedzą że “nie nawożą i wszystko ładnie rośnie”. Jednak czasem nie rośnie 😉 Ten post jest dla tych, którzy chcą się dowiedzieć jakie wymagania pokarmowe mają pomidory na różnych etapach rozwoju, i w jaki sposób przy wykorzystaniu nawozów, można ich uprawę wspomóc.

Podstawowe minerały

Jak kupujecie gotowe nawozy w sklepach to na pewno spotkaliście się z oznaczeniem NPK. W ten sposób opisane jest stężenie i proporcja trzech minerałów - azotu (N), fosforu (P) i potasu (K). Te trzy to podstawa nawożenia. Do tego pomidory lubią jeszcze wapń i magnez, a także inne pierwiastki takie jak np. molibden, siarkę, mangan, cynk, bor, miedź czy żelazo. Każdy z nich ma inne zadanie: od wzrostu masy zielonej, poprzez wspomaganie fotosyntezy, aż do formowania się kwiatów i owocowania.

Czego dokładnie potrzebuje pomidor?

Na poniższym wykresie widać wyraźnie jak zmienia się zapotrzebowanie na poszczególne pierwiastki wraz ze wzrostem pomidora:

źródło danych: https://www.haifa-group.com/crop-guide/vegetables/tomato/crop-guide-tomato-plant-nutrition
Jak widzicie, jego zapotrzebowanie na składniki mineralne gwałtownie rośnie w momencie kiedy zaczyna kwitnąć. Wtedy potrzebuje dużo więcej energii na wytworzenie kwiatów, zawiązanie owoców oraz ich “donoszenie” aż do pełnej dojrzałości. Oprócz zwiększonego zapotrzebowania na azot, fosfor i potas, rośnie również potrzeba dostarczania wapnia. Warto również zwrócić uwagę na to, że na początku najwięcej potrzeba azotu, a później proporcja zmienia się na korzyść potasu.

Jaki więc nawóz będzie najlepszy dla pomidorów?

Na samym początku wystarczy delikatny nawóz wieloskładnikowy np NPK 6-2-4 (czy coś w tych okolicach). Natomiast w momencie rozpoczęcia kwitnienia pomidor potrzebuje znacznego zwiększenia podaży składników mineralnych, np NPK 10-4-14 (albo zwiększenia częstotliwości podawania nawozu słabszego). Ważne aby azotu i potasu było znacznie więcej niż fosforu. W nawozie docelowym też powinien być obecny wapń i magnez.

Jeśli chodzi o formę nawozu to pomidory najlepiej przyswajają nawozy w płynie, dostarczane podczas podlewania. W ten sposób też na bieżąco możemy modyfikować dawkowanie i zwiększać / zmniejszać podaż nawozu w ramach bieżących potrzeb.

Jak często?

Pomidory w pełnym sezonie (czyli od momentu kwitnienia) dobrze jest dokarmić raz na tydzień. Wcześniej możemy to robić raz na dwa tygodnie.

Nawozy mineralne czy naturalne?

Wybierając nawóz zawsze stajemy przed decyzją czy zrobić go samemu czy kupić gotowy preparat w sklepie. Jak w każdym przypadku, znajdą się zwolennicy obu opcji 🙂 Ja należę do fanów nawozów mineralnych gdyż są bardzo proste w obsłudze i mam pewność co do obecności pożądanych przeze mnie składników mineralnych. Mając dwójkę małych dzieci muszę sobie ułatwiać życie gdzie tylko się da 🙂 Niemniej jednak jest również wiele osób polecających gnojówkę z pokrzyw. Ten naturalny nawóz jest idealny do pomidorów, gdyż zawiera dużo azotu i potasu, a także fosfor, magnez, wapń i inne związki mineralne. Dlatego jeśli macie miejsce, czas i chęci - to na pewno będzie to dobry wybór. Praktykuje się też zakopywanie młodych pędów pokrzywy w pojemnikach gdzie sadzimy pomidory. Ważne aby pokrzywa była prawie na samym dnie, tak żeby początkowo nie dotykały jej korzenie pomidora. W ten sam sposób możemy zakopać skórkę od banana jako naturalne źródło potasu. Jeśli macie blisko siebie jezioro lub morze, to możecie do doniczki dorzucić również trochę glonów 😉 A w okolicach sierpnia, kiedy zwiększa się zapotrzebowanie pomidora na wapń - można dorzucić mu zmielone skorupki jajek.

A biohumus?

Biohumus to chyba najczęściej pojawiająca się nazwa w rozmowach o nawożeniu roślin. Jest to świetny preparat, ale…. pomidorom nie wystarczy. Można go używać na samym początku, kiedy ich wymagania nie są jeszcze aż tak wysokie. Dobrze nada się też do ziół, aby przede wszystkim polepszyć jakość podłoża. Natomiast, aby dostarczyć za jego pomocą wystarczająco składników odżywczych pomidorom - musielibyśmy zużyć jego ogromne ilości.

Tak, wiem, na pewno jest ktoś kto “nawozi biohumusem cały sezon i pomidory rosną” 🙂 Jak pisałam już na początku, w tym artykule mowa o optymalizacji uprawy pomidora aby uzyskać jak najzdrowsze sadzonki i jak największe plony 🙂 Tak naprawdę to pewnie udałoby się “coś tam wyhodować” nawet bez grama nawozu. Ale jeśli chcecie więcej - to nawozić tak czy inaczej trzeba.


Nawożenie pomidorów to obszerny temat i moim celem było przybliżyć Wam go choć trochę, abyście mogli bardziej świadomie wybierać nawozy. Gdybym chciała w jednym artykule napisać wszystko o nawożeniu to wyszedł by mi mały ebook 😉 Pojawi się za to jeszcze tekst opisujący najbardziej popularne niedobory i jak im zaradzić.

Jestem ciekawa - jakie Wy macie doświadczenia w nawożeniu pomidorów? Może polecacie jakieś konkretne produkty czy rozwiązania?

Posted by Basia in Porady, Uprawa roślin w domu i na balkonie, 4 comments